Część roślin już posadzilam (hortensje limelight i sedum o bordowych pędach i liściach) ale muszę jeszcze uzupełnić braki.
Tu widać cisa do przycięcia:
W tym roku postanowiłam, że je ciut podpędzę siedzą grzecznie na balkonie i czekają na transport na ogród... ale dopiero po "zośce" w poczekalni są też pelargonie
Wczoraj już wyrownalam teren i zrobiłam przymiarkę. Tu gdzie mitła, ma być cisowy stożek. Narazie się wstrzymała, bo wszystkie które oglądałam przekraczają mój budżet... (A może ktoś z Was podpowie gdzie szukać stoków w dobrej cenie?)
Nie mam pojęcia. Nigdy nie dałam jej szansy pokazać co potrafi.
Sesleria heuflera jest większa niż carez montana.
Tak to wygląda u mnie po zeszłorocznym sadzeniu z podzielonych egzemplarzy.
Z przodu jeden egzemplarz carex Gold Fountain (jaśniejszy). Potem dalej od kostki sesleria i bliżej kostki carex montana (gatunek) o wiele od seslerii mniejszy.
Myślę, że carex jeszcze trochę pójdzie w górę.
Ujęcia z narożnika
Opisałam. Nie wiem, czy coś widać. Od lewej:
Carex monatana Raureif
Carex Gold Fountain
Sesleria heuflera
Carex montana
Było ciężko, bo forsycja, sosna, jodła koreańska i cis już rosną. Jodłę drastycznie przycięłam na wiosnę, natomiast cisa dopiero będę formować. Wiem, że jest duży, zaniedbany i już swoje lata ma ale nic z nim nigdy nie robiłam, bo nie wiedziałam że trzeba i że można mam nadzieję, że po kilku latach będę mieć z niego stożek... Tak było na wiosnę:
Tak wyglądała praca związana z przkopywaniem uperdliwej trawy. Nie wiem co to za trawa ale ma kłącza długie i grubsze niż perz:
O tak,tak, Bogusiu. Ileż można, i po co tyle? Zawsze w zimie tak mówię, a potem ni stąd, ni z owąd -nazbiera się tych prac do nie przerobienia w spokojnym tempie.
Ale i tak chyba mniej urabiam ręce niż kiedyś. I ani wczoraj, ani dziś nie wybrałam się na kiermasz ogrodowy. Ani jednej rośliny do domu nie przywlokłam. Ufff. Udało się.
Efektów w ograniczaniu chciejstw życzę, z korzyścią dla wyglądu ogrodowego i własnego. Czas wyprostować plecki!
Po kilku dobrych tygodniach namysłu i przekopywania rabaty przy bramie, udało mi się wyrównać teren, wywieźć ok.20 taczek ziemi w stronę warzywnika i wstępnie przymierzyć do zrealizowania takiego oto planu:
Widzę, że masz bardzo dużo tulipanów i z tego co czytam to są u Ciebie od kilku lat. To aż dziwne, bo byłam teraz w ogrodach Keukenhof w Holandii i nawet tam mówili, że obecne odmiany tulipanów trzeba właściwie traktować jak jednoroczne Nie chcą wytwarzać cebulek przybyszowych i po przekwitnięciu zamierają
Tym niemniej jest to dla mnie baaardzo pocieszające, bo kocham tulipki i się nastawiłam, że co roku kilka nowych paczek kupię i tyle a być może będę mieć i tegoroczne?
Basiu, rewolucje po to, żeby ograniczyć pielenie i cięcie. Strasznie tego nie lubię. I co potem z tym szajsem po robocie? Utylizować można ale nie wszystko.
Ale ogólnie źle nie jest, daję radę ze wszystkim. Pozdrawiam
Już się zastanawiałam co się stało...najszybciej zieleni się Levana,Grandiflora uschła całkowicie,sterczą gołe patyki.Na tulipanki papuzie jeszcze czekam,chyba będę sadzić więcej tych późniejszych,mają mniejsze listki.