Cieszę się, że zwróciłaś mi uwagę na żurawki, których już nie mam, ale nie wykluczone, że znowu zawitają do mojego ogrodu. Widzisz - dla mnie do tej pory - wszystko, co brązowieje - cierpi na chorobę grzybową No i opryski wcale nie wychodzą im na dobre, z małymi wyjątkami. Dlatego ostatnio częściej stosowałam Biosept.
Widziałam Twoje cudowne Citronelki.
Pozdrawiam
a ja sobie w końcu zabronię wchodzenia na strony szkółek, bo znowu kuszą...
Mansfield Park tez lubię i film też, te dwie pozostałe czytałam/ogladałam, ale tak świetne jak reszta już nie są.
Widać, że wielbicielki róż to romantyczki, podczytujace angielska klasykę, hihihi
Próbowałam przebrnąć przez Tess of the d'Urbervilles, ale nie podołałam i ograniczyłam się do pzreczytania skrótu treści Natomiast Wichrowe wzgórza też mają mało w sobie romantyzmu, ale była bardziej strawna.
Austin ma u siebie roże z imienia głównych bohaterów tych książek i jakoś tak mnie natchnęło zobaczyć kto to i co to
Nie myśl, przesadzaj.
Moja teściowa mawiała, że posadzone jesienią przyjąć się musi, a wiosną, jak zechce.
W myśl tej zasady - najlepiej sadzić/przesadzać jesienią. Ziemia jest ciepła, nagrzana po lecie. Jesienią jest dość mokro, a jednocześnie wystarczajaco chłodno. Krzew całą energię przeznacza tylko w ukorzenienie się (a nie rwie się do wzrostu, jak wiosną). Prawie 100% pewności, że się przyjmie.
Citronelki prawie na pewno nie padły od choroby grzybowej. Tak to wyglądąło: brązowiejące liście, potem usychające, roslina nie rosła, tylko karlała.
To z nadmiaru słońca. Citronelka wymaga bardzo cienistego stanowiska, nawet odrobina słońca padającego bezpośrednio na tę żurawkę to dla niej za dużo.
Oj, nie chciałam Cię zmartwić Przecież buźkę wstawiłam.
Pewnie, że jak urośnie, to po prostu wejdzie dalej w trawnik, a z drugiej strony - przytuli się do tuj.
Tess dzieki za wizyte- zmiany zwiazane z porzadkowaniem i rozluznieniem rabat.Troche cieka mi zabilas z miejscem dla cyprysika,ale moze na zdjeciu tak wyglada on ma sporo przestrzeniu,jak niebylo jeszcze trawnika i obrzezy to wydawalo sie,ze rosnie bardzo wysuniety do srodka,ale juz go nie przesadze ,tylko jak od dolu sie powiksz to usune zurawki i najwyzej wejdzie na trawe z tylu ma ponad 3m do tui.
Teraz nie mam czasu na zbieranie szyszek,sciolkuje kora i kompostem lisciowym a pod kartony. Pozdrawima
Moja teściowa mawiała, że posadzone jesienią przyjąć się musi, a wiosną, jak zechce.
W myśl tej zasady - z gołym korzeniem sadzimy jesienią. Ziemia jest ciepła, nagrzana po lecie, jesienią jest chłodno i mokro, drzewko całą energię przeznacza tylko w ukorzenienie się (a nie rwie się do wzrostu, jak wiosną). Prawie 100% pewności, że się przyjmie.
Pytałaś u Krys o cyprysik nutkajski pendula. Mam. Od 25 lat co najmniej. Cudowne drzewo do duzego ogrodu, najlepiej jako soliter. Jest wielki. Ale cudowny.
Skąd masz słońce? Ja nie mam już chyba od dwóch tygodni
Krysiu, sto lat tu nie zaglądałam, a tu takie zmiany!
Pamiętam Twój ogród jako ten, w którym szyszki służyły za wyściółkę rabat (co uważam za super rozwiązanie.
Powierzchnia nowego trawnika mnie zabiła - ależ przestrzenie do ogarnięcia!
Pendulę uwielbiam, ale ciut mało miejsca mu zostawiłaś Mój ma około 25 lat. Zajmuje pół mojego małego ogrodu
Jola teraz nie tnie. I odradzam cięcie o tej porze. Poczekaj do wiosny.
Teraz pobudzisz roslinę do wzrostu, co jej nie pozwoli wejść w okres spoczynku i przygotować się do przetrwania zimy.