Popadało, dało się popielić. Z okołostudziennej wyrwałam naręcza słonecznikowych siewek. Ścięłam szafirki, żeby doświetlić szałwie i turzyce.
Zakwitła mi debiutująca w ogrodzie tiarella. Trochę jestem rozczarowana jej gabarytami. Na cypelku raczej nie będzie jej widać. Ładnie zaczyna świecić molinia Variegata.
Nie wiadomo, czy z powodu suszy czosnkom uda się uformować pełne główki, czy tez pozostaną półgłówkami.
Black lace szykuje kwiatostany.
Podczas majówki mam w planach zapalikować groszek, poleniuchować i troszkę popielić. Z naciskiem na troszkę.

Od jutra maj!