Dla spokoju ducha powinnam unikać twojego wątku. Bo co to za sprawiedliwość jak sezon taki nierówny- u mnie jeszcze wszystkie liściaki całkiem łyse. Nawet forsycja nie zakwitła.
Tak Anitko, miska z całą zawartością "skrzatowego dobytku" stała całą zimę na dworze.Miska jest dziurawa,wiec ewentualny nadmiar wody wypływa I posadzone tam rozchodniczki mają się dobrze.A mimo suszy latem ,zapewniam Cię były podlewane namiętnie (przez te prawdziwsze skrzaty) nie tylko tą małą koneweczką ... ( wręcz pływały...)
Twoja wersja takiej miniaturki ,to byłoby dopiero dzieło
Moje cyprysiki po 10 latach - 3 szt. dla Renatki. Posadzone takie jak twoje. Nie przekraczaja 70 cm. Szmaragdy są w podobnym odcieniu i też tak trochę się "kręcą". Zleją się ze sobą.
Asia mam nadzieję,że nie pogonisz,ale duma mnie rozpiera.Dziecię nuumer trzy znaczy jedyne żeńskie taką sesje zdjęciową zrobiło mchowi porastającemu płot(oczywiście telefonem którym ja ostrości nie umiem złapać)
Tu wrzuciłam mix różowych z trzech sezonów, ciekawe ile zakwitnie...
Duże posadziłam a małe wrzuciłam dosłownie z wiadra nie patrząc gdzie góra bo żal mi było wyrzucić...na razie wyszły Van eijki