Sylwia pewnie sobie myśli ....co za głupia pańcia ...i tak będę tam biegać hihi
jeszcze w dwóch miejscach chce jej zrobić przelotki
przy zwężeniach rabaty
Asiu ....spokojnie z tą trojeścią nasion w necie pełno ....
a kamory sama targałam ....niestety nie udało mi się ruszyć kilku większych -szkoda mi kręgosłupa
na zdjęciu wyglądają ,że małe ,ale też za lekkie ,to one nie były
tu czeka mnie zdzieranie jeszcze ....kiedyś ognisko pójdzie na drugą działkę ...i będzie tam przejście ,więc ta rabata się trochę wydłuży
i gdzie psa widać też będzie jakieś przejście dla psa ....pewnie też z kamieni
pod płotem najchętniej też bym zrobiła jakąś ścieżkę przelotową ....ale to mocno przyszłościowy plan
Wiolu tak ...cała ta rabata ulegnie metamorfozie małej ....
powoli klaruje mi się pomysł ,ale z roślinami ,to muszę na żywo przymierzać sobie ...na kartce zaplanować nie umiem ....
tu gdzie tak mocno poszerzone jest zaczęty zagajnik brzozowy ...tak jak pisałam wcześniej -przesadziłam jedną brzozę ...
...tu też najwięcej niszczy pies ,stąd pomysł na tor przeszkód z kamieniami kamory będą wkopane ,jak już będę pewna ,że są w dobrym miejscu
zastanawiam się ,czy zrobić coś na zasadzie suchej rzeki ....ale nie wiem sama ....jak dam kamyczki pomiędzy kamore ,to znowu będą fruwać wszędzie ....hmmm
czy może płyty takie jak mam na ścieżkach wmontować w przebieg ....hmm..( bo to ,że będzie tam przebiegać do płotu jest pewne )....myślę .....
na pewno nie chcę dać takiej równej ścieżki przez rabatę ,bo będzie tak jak z tym miejscem ...takie ścieżki urwane w nic...
tu na pewno chcę połączyć płytami ścieżkę boczną z zejściem z tarasu ....
ale na razie póki roślinki nie ruszą ,to i tak nic nie robię ....
Buziaki i miłej Niedzieli
U nas dzisiaj(a właściwie już wczoraj) byli dość ciepło, niestety na działce bylam po południu na krótko, spryskałam część róż, rododendronsa i bukszpan mospilanem. Zaczęłam podlewac rosahumusem i zaczęło robić się ciemno. Trzeba bylo ogarnąć trochę w domu bo przez okna bożego świata nie było widać. Okna umyte, chleb upieczony, troche w domu ogarniete, coś na działce porobione i tak zleciała sobota.
Chlebek przed pieczeniem i po...
Częściowy efekt już widać. Roślinki będą troszkę inaczej poukładane, muszę dołożyć inne również. Jeszcze przymocować doniczki w otworach i przykleić niezliczone ilości kępek mchu. Posadzić rośliny w donicy na dole, zakończyć kamieniami od góry zasłonę donicy.
Drzewo, żeby nie spadło do urwiska trzeba było jakość przymocować. Burza mózgów i pomysł, żeby na długich i krótkich wkrętach i przykręcić śrubami od środka.
W kilku miejscach daliśmy jeszcze klej montażowy.
Na dole opierają się o kostki betonowe postawione na ytongach lub w donicy.
Madziu zobaczymy jak wyjdzie. Najgorsza rzecz to klejenie kamienia.
Po zakończeniu klejenia kamieni poszłam do ogródka odreagować Po powrocie zabrała się za mocowanie mchu za pomaca kleju na gorąco. Przyjemna, bezstresowa robota
Za to stipa ładnie teraz wygląda. Ciekawa jestem czy się u mnie rozsieje, bo miała nasiona w zeszłym roku.
Tu już trochę uprzątnięte.
Na koniec zostawiam "wiosenny bukiet"
W bajecznej dekoracji trzeba było zamaskować szczeliny pomiędzy kamieniami, bo niestety to w większości już takie odpady, które mi zostały i ciężko je już dokładnie dopasować.
Pytanie tylko czym. I to była trochę taka improwizacja. Nigdy tego nie robiła, ale gdzieś kiedyś widziałam, że coś takiego się robi w Anglii do wykonywania różnych przedmiotów w ogrodzie. To coś to hypertufa. Nie chciałam, żeby było to takie betonowe, więc zmieszałam cement, wermikulit, torf i wodę.
I taka papkę wciskałam pomiędzy kamienie.
Cd
A teraz mniej przyjemne widoki.
Tyle korytarzy i dziur - po lokatorach i to nie tylko w tym miejscu. No i jakżeby inaczej - kretówki też muszą być.
ostatnie resztki śniegu
Czasu też ciągle brak u nas. Więc rama cały tydzień tak sobie stała a cała reszta na podłodze leżała. Do piątku wieczorem. Bo najlepiej zacząć pracę w piątek po całym tygodniu pracy
Pojawiały się bloczki betonowe a na nich doniczka.
EM dociął płytę OSB i przykręcił, żeby nowinki schować.
Potem przyszła pora na mój trening cierpliwości w licznych pozycjach rozciągających. Układanie kamieni przy podłodze Nie można na kleju do płytek , bo nie trzyma. Trzeba na kleju montażowym.
Dziś w końcu wybrałam się na działkę. Zero stopni, ale wyszło słoneczko. Dlaczego ta pogoda psuje się akurat w sobotę, to nie wiem. Bałam się, że i za tydzień będzie nie taka, bo coś deszcze zapowiadają, a wtedy mogłabym nie zdążyć z wycinaniem suchelców, zwłaszcza, że już niektóre ruszają.
Wiosny, to u mnie jeszcze nie ma. Takie przedwiośnie raczej. Kwitną przebiśniegi, na wierzbie bazie, tulipany botaniczne i żonkile powychodziły na kilka cm, widać różne pączki i gdzieniegdzie coś zielonego. A w bardziej osłoniętym od słońca miejscu, nawet śnieg jeszcze leży. Najwięcej jednak widać burości.
Trochę strat zimowych będzie i w tym roku to nie przez sarenki, ale myszy lub im podobne stworzonka. Wszamały korzenie krwiściąga, w jednym miejscu irysy syberyjskie, parę jeżówek i floksów wiechowatych. Nawet kilka tulipanów posadzonych w pojemniku. Wykopały dziurę w ziemi od góry, żeby tylko dostać się do smacznej cebulki.
Dziś było tylko wycinanie tego co suche. I tak nie skończyłam, ale zrobił się już jako taki porządek na rabatach wokół domku. Uciachałam miskanty, ale rosplenice i hortensje jeszcze zostawiłam.
A teraz fotorelacja.
Przebiśniegi
Ciemiernik
Bazie
Tulipany
Jakoś szybko mi zleciały te porządki, a słoneczko świeciło, więc poszłam do warzywnika. Powyrywałam, pograbiłam, powycinałam, pozamiatałam. Kulki bukszpanowe czekają na przeprowadzkę przed dom. ale jeszcze nie ich pora.
W "szkieletorze" szklarni mam zadołowane doniczki.
Chyba coś ze mną nie tak, ale lubię ten czas wiosennych porządków. Pozytywnie mnie nastraja do życia. Czuję jak coś nowego się zaczyna, coś zaraz obudzi się do życia.
Kolejne śmieci. Część na kompost, część pocięta i do wywiezienia. Dopiero od kwietna można wystawić u nas odpady zielone, więc wory rosną.