Ale miejsca brak niestety. Obejrzałam sobie te Wasze szklarnie, fajne Ja pamiętam jak mój ojciec uprawiał pomidory w tunelu. Latał tam niemalże codziennie, otworzyć foliak, zamknąć foliak i tak w kółko. To była zupełnie inna działka, w innym miejscu, dosyć blisko domu (tzw. działka pracownicza). Ja sobie na pewno na razie na takie coś nie mogę pozwolić, za daleko. Na razie zacznę od warzywek w skrzyniach.
Anulko, wbrew pozorom warzywnik wcale nie wymaga codziennego doglądania. Piszę to na podstawie własnych, wieloletnich doświadczeń. Pewnie duży wpływ na moją ocenę ma fakt, że warzywa rosną w gruncie, gleba jest gliniasta , bardzo rzadko wymagają podlewania. Być może, gdyby rosły w skrzyniach, to codzienne podlewanie byłoby koniecznością. Odchwaszanie całości zajmuje mi jakieś pół godziny raz w miesiącu. Do tego godzina w miesiącu na kancikowanie, bo między rabatami są trawiaste ścieżki. Nawożenie gnojówkami bardziej żarłocznych roślin robi się raz w tygodniu. Chyba najwięcej pracy wymaga poletko z truskawkami. Warto się na warzywnik skusić.
Aniu/ Makao, piękny wpis poczyniłaś. Bardzo mi przypadł do serca, bo bardzo współgra z tym, co i mnie w duszy gra.
Magarko, solidna szklarnia pozwala rozwinąć ogrodnicze skrzydła i przenieść się na wyższy poziom uprawy warzyw. Trzymam kciuki za te Twoje uprawy.
Czytam, że piękna szklarnia będzie Cieszę się niezmiernie Twoją radością Super, że eM szybko "przespał" się z tematem, na pewno warto wydać trochę więcej, co zwróci się z nawiązką.
Twoja szklarnia to ideał. Cudna jest. 1 metra terenu mi zabrakło żeby taką kupić.
Cieszy mnie że ta moja jest dostępna od ręki. Zdążymy przed zimą ją postawić. Na razie pogoda bez śniegu u nas i na plusie.
W przyszły weekend mężaty weźmie się za fundament
Mimo że się obawiam to nie mogę się doczekać. Kupiłam grubą agrowłókninę żeby chronić rośliny przed przymrozkami. Ponoć jeszcze dobrze mieć wełniany kocyk w pogotowiu.
Co do szklarni to uwierz mi też miałam wziąć już tunel. Z Evexu bo są bardzo solidne ale napatoczyła się na PTF i tam znalazłam rozwiązanie. Nie taka ładna jak będzie miała Magara (jej szklarnia to mój ideał ale rozmiary nie pasowały) ale ma ciekawy kształt i też powinno pasować.
Ulga jak nie wiem, ciężar z ramion mi spadł. Powinna być solidna bo z profilu 30x30 a nie z kątowników ale to się okaże jak przyjedzie i ją złożymy. Takie zakupy jak nie można zobaczyć i pomacać to zawsze ryzyko.
Szklarnia miała testy w tunelu aerodynamicznym i to mnie przekonało. Polska firma. Wybierałam między firmą PTF a popularną teraz EVEX i wybór padł na PTF bo mają ciemne te profile malowane proszkowo a nie ocynk a chciałam czarne ramy.
Jupi! Melduję że szklarnia została zakupiona
Realizacja w ciągu 1-2 dni a potem będę czekać na dostawę wielkogabarytową więc z tydzień.
Mężaty teraz zajmie się wylaniem fundamentu bo już wiadomo jaki będzie wymiar i będzie mógł schować betoniarkę - w końcu
Twoja szklarnia będzie cudna ale niestety mi rozmiary nie pasują. Ważne że już się zdecydowaliście to spokojna głowa jest.
Tą co teraz chcę to prawie mam tzn. prawie mężaty się zgodził. Nie ma wyjścia bo chodzi o to by posłużyła na długo. 2,7 x 4 to max jaki mogę zmieścić a dostępne są 2,5x4 lub 3x4. Chciałabym 3x4 ale to wiąże się z przesunięciem ścieżki z krawężników o 30 cm i przesadzeniu kilku roślin.
To miłe że mnie pocieszasz . Podbudowujące to jest. Masz rację, coś na pewno się uda. I wyciągnę wnioski
Haha, wszystko super tylko nie lubimy szpinaku i bazylii. Nie stosuję porów ani selerów a buraki sadzi moja mama i dostaję już gotową surówkę obiadową.
Na miejscu u siebie pod ręką chcę mieć tylko marchew, pietruszkę i natkę, ogórki, fasolkę szparagową, pomidory i mnóstwo cebuli i czosnku. Sałaty spożywamy niewiele, 5 kępek co jakiś czas to nadto. Koper będzie w lukach.
Przedplony mogą nie wyjść, zobaczymy. To zależy jaka będzie pogoda. Jak będzie szklarnia to tam będę sadzić przedplony żeby mieć nowalijki.
Bób bardzo lubimy. Moja córka wręcz uwielbia więc chcę z nim spróbować.
Jak pisałam to nie takie łatwe bo mocno okrojone mamy upodobania warzywne
Mój Tato w stanie wojennym kupił kurczaki bo wiadomo jakie były czasy. Kury zabijał sąsiad. Później sąsiad umarł, Tato do zabijania się nie mógł przemóc i niektóre kury dożyły połowy lat 90tych chodząc sobie swobodnie po górnym Sopocie PRLowskie kury żyły na pewno dłużej niż 5 lat
Odnośnie kur i kurników doczytajcie czy na pewno możecie je mieć. Ja mam działkę letniskową i podobno nie mogę. Do tego coś mi z tyłu głowy śmiga, że weszły/mają wejść w życie jakieś przepisy dot. uprawy drobiu i stosownych uprawnień do tegoż. Nie wiem czy w tym natłoku informacji dobrze kojarzę, ale myślę, że warto doczytać. Może Sylwia Szmaragdowa wie coś więcej.
Dzięki wielkie. Trochę dałaś mi do myślenia bo kusząca propozycja.
Postanowiliśmy jednak zostawić przy swoim wyborze i potraktować go jako bazę do ewentualnej przeróbki. Za dużo bym chciała ale jak najmniej zapłacić a tak się nie da. Samodzielne przerobienie jednak dla nas to żaden problem bo zgramy z nas duet i na bank coś wymyślimy by ta szklarnia posłużyła wieeeele lat.
Ania, raczej Ci nie podawałam namiarów, ale zaraz poszukam i na priv wyślę. Do przemyślenia. Bo koszt mocno w górę Ale ja ostatecznie uznałam, że warto bo już chcę "na zawsze"
Mój DT dokładnie jak Twój Mężaty reagował, dlatego tego aluminium szukałam. Szklarnia to w sumie moja bajka, a nie chcę wysłuchiwać "a nie mówiłem, że zardzewieje?"
Mój mężaty od razu jak usłyszał ocynk to powiedział „będzie rdzewieć”. Lepiej wziąć czarne aluminium proszkowo malowane. Meble na tarasie mamy takie aluminiowe proszkowo malowane od 4-5 lat i nic się nie dzieje. Wiatr czasem przesunie lub zwieje ale nic się nie niszczy. Dlatego szala przesunęła się na czarną wersję.
Nie pamiętam czy podawałaś mi namiary na Twoją żeby porównać ceny. Muszę sprawdzić.
Ania, mam foliak od 3 lat, też przyszedł czas na szklarnię żeby było ładniej No i foliak się zwyczajnie zużył, ale było po to kupiony żeby sprawdzić czy te pomidory faktycznie są takie fajne
Dużo czytałam od zeszłego lata, dużo dyskusji prowadziliśmy na temat tego jaka ta nowa szklarnia ma być. Do tego my trochę byliśmy związani wymiarem, bo fundament pod foliak już jest i chodziło nam o to, żeby było jak najmniej roboty przy powiększaniu.
Początkowo byłam zdecydowana na szklarnię z czarnymi stelażami, w kształcie "domek" - uznałam, że to na lata i ma być ładne.
Jak zaczęłam oglądać to ceny mnie poraziły.
Wróciłam do zwykłego ocynku i "półokrągłej". Najwięcej ofert na rynku. Prawie byliśmy zdecydowani, żeby nie mieć najdroższych pomidorów we wsi
Ale przed decyzją zaczęłam z bliska oglądać wszystkie szklarnie z ocynku, które mi się nawinęły. Dwie u znajomych, cała masa u obcych ludzi - po prostu pytałam czy mogę wejść i obejrzeć z bliska. No i wyszło na to, że w 80 procentach przypadków na profilach ze stali, ocynkowanych, w miejscu gdzie były spawy - widoczna już była korozja, szok jak dla nas, bo to były nowe szklarnie, stawiane wiosną albo zeszłej jesieni. Coś ewidentnie nie tak w procesie technologicznym
Mocno zwątpiłam i już prawie byłam gotowa zostać przy foliaku i folie wymieniać co 3-4 lata, ale trafiłam na producenta z profilami aluminiowymi. Zdecydowaliśmy się, już szklarnia zamówiona i zapłacona, bo dodatkowo nas przekonał poliweglan 6, chociaż też początkowo myślałam tak jak Ty, że zamówię 4, a później się pomyśli
Fakt - koszt większy ale stwierdziłam, że nie chcę co 5 lat wymieniać konstrukcji "bo pordzewiała" i bawić się w stawianie szklarni od nowa. No i do tego będę mieć czarne profile i kształt "domek" więc będzie ładnie, moim zdaniem przynajmniej
Takie są moje przemyślenia
Rada dla Ciebie - oprócz efektów wizualnych pomyślcie też o trwałości profili
Czy ta czarna szklarnia nie jest taki sam jak pana Jacka Naliwajka z NOO? Z tego co mówił to jest konkretna, a on mieszka niedaleko Gdańska gdzie mocno wiele. filmik ze szklarnią