Nie przegapiłam świąt, życzenia wysłałam, takie same serdeczne też otrzymałam. Święta spędzałam w domu z córką, zięciem, i wnukiem. Podzieliliśmy się pracą, więc było bez nacisku, i bez pośpiechu. I tak lubię. Reszta moich dzieci również domowe imprezki miała, bo całą rodziną spotykaliśmy się tydzień wcześniej na moim prawnukowym dziesięcioleciu.
A w domu bez zadęcia, żur, biała kiełbasa, sękacz, i mazurki w wykonaniu wnuka. Wszyscy zadowoleni, i święta nam zeszły lajtowo!
A teraz czas do ogrodu. Ale, niestety, pogoda dalej fiksuje i jeszcze w tym tygodniu "zimuje" . Niech tam, już obrzydło narzekać.