hankaandrus_44 napisał(a)
Dziękuję, Izabelko. Właśnie się dzielę. I zapomniałam, że z wielkanocnym jajkiem chodziło się do ojców i matek chrzestnych. Szybko ich straciłam, niestety. Oni mieli 6 synów, a ja byłam jedyną ich córką chrzestną. Miałam u nich wielkie poważanie, a oni u mnie.

Śmigus -dyngus, też jest w naszej tradycji. Tak jak "babski comber" w Krakowie, czy Kaziuki w Wileńszczyźnie, i inne regionalne "Koszałki=Opałki".

Znam tylko to, co widziałam na własne oczy.


Wspaniale tak poczytać relacje z pierwszej ręki, jak świętowało się wcale przecież nie tak dawno. A i zdjęcia kwiatów piękne okraszają Twoje opisy! Wszystkiego dobrego