Ale wybrałam sobie pogodę na sadzenie róż !!! Wczoraj całe do południa lało, a ja z łopatą w ręku, w strugach deszczu, biegałam po „Szmaragdowym” i kopałam dołki pod róże które dotarły do mnie na początku tygodnia.
Zamówiłam sobie (już jakiś czas temu, z wysyłką po 15 października, więc dotarły zgodnie z planem) trzy różyczki: PINK BABYFLOR, PEPITĘ i LARISSĘ. Przyjechały do mnie pięknie zapakowane, śliczne różane okazy tylko, że z gołym korzeniem, więc nie mogły zbyt długo czekać za zadołowanie w docelowym miejscu.
Posadziłam je razem z kupioną w Skierniewicach trawką MOUDRY…mam nadzieję, że będzie ładnie.
W związku z powyższym przedstawiam wszystkim odwiedzającym nowe mieszkanki „Szmaragdowego”