Witam po przerwie.
Na moim trawniku coś robi małe kopczyki. Podejrzewam, że to jakiś robak lub larwa, ale nie potrafię znaleźć w internecie nic na ten temat.
Nie wiem czy mam się obawiać o "trawnik" czy dzuekiwac za spulchnienie ziemi. W sezonie letnim kopczyki były niezauważalne, pewnie że względu na gesciejsza trawę i większe użytkowanie trawnika.
Pozdrawiam,
Ewa
Wyjątkowy to rok i kwitnięcie traw zaskakuje. też w tym roku kupiłam Morning ... Posadzone na rozsadniku wiosna będą miały swoje miejsce będę robiła przemeblowanie. Kupiłam Menory i bardzo mi się podoba Miskant Rosi już miałam kupić w Albamarze ale już wysprzedany w przyszłym roku kupię.
Teraz mnie interesują trawy ładnie przebarwiające jesienią właśnie Rosi taki jest. Może przez zimę jakieś inne wyszukamy
W każdym razie ten rok to rewelacja dla traw i wielu innych roślin pięknie się przebarwiała.
Alhemist piękna roza, ale tylko jak kwitnie.
Moje pienne też takie rozczochrane badyle po 4 metry zostawiam na zime wiosna skrócenie.
Np róże bonica wyrzucam przereklamowane zamiast niskie wyrastają pędy po półtora metra.
Moja Diana kwitla miała 3 kwiaty bardzo ladne. Obleciała z liści na początku wrzesnia, ale pędy ma zielone.
Już nie nadążam za wysokością róż kupuję niskie a one wyrastają wysokie jaką przyczyna tych wzrostów.
Jeszcze wieczorem zobaczę w necie te dwie róże co kupiłaś.
Kasiu dobrze, że już jesteś. Nawet Milka się na wątku Reni odezwała.
Jednak to narkotyk. Ale ten narkotyk trzeba dozować.
W szmaragdowym nic się dzieje…zupełna cisza. Może trochę dlatego, że po prostu nie mam kiedy tam pojechać. Ruszyłam z „nadzorem autorskim” remontu w mieszkaniu koleżanki i jestem w totalnym niedoczasie. Rano moja praca zawodowa, popołudniu „plac budowy”, wieczorem zakupy w marketach budowlanych i salonach meblowych.
Wygląda to na razie nieciekawie…
…a musimy zdążyć do Świat Bożego Narodzenia. Ogarnąć w jednym nie za wielkim mieszkaniu fachowca od remontu, elektryka, hydraulika i ekipę od wyburzania ścian to dość ekstremalne zajęcie. A logistyczne ogarnięcie na czas, wszystkich transportów materiałów budowlanych oraz dostaw zakupionych towarów …to też nie lada wyzwanie graniczące z absurdem.
Oprócz tego za tydzień w sobotę mam spotkanie klasowe, więc na głowie: zakup jakiej kreacji, fryzjerka, manicure i…obiecałam upiec tort. Spoko,dam radę…chyba…
Dawno mnie nie było i Twoje pytanie u mnie o Giardinę pozostało bez odpowiedzi...to chociaż teraz trochę się zrehabilituję
Giardina powtarzała, ale nie obficie. Teraz jeszcze ma bardzo zielone listki, urosła przez rok (tyle jest u mnie) do nieba...i muszę włazić na drabinę żeby ją okiełznać, prawie do sypialni na piętrze mi urosła.
Pomogłam jej wejść pod dach i mam nadzieję, że bardziej szaleć nie będzie...bo nie powinna, miejsca nie ma. To jest tak, jak się wierzy opisom...powinna mieć 3 metry docelowo. U mnie po roku ma już 4...
Byliny ścięte. Dalie też już wykopane. Właściwie mogę powiedzieć, że sezon ogrodowy u mnie się zakończył. Zostały liście do grabienia na bieżąco i kopcowanie róż, ale to nie moja robota.
Dalie zostaną tylko 3, a i te są podzielone, czekają na odbiór do innego ogrodu.
Zostają pierwsze 3, czwarta wyjeżdża
Perwszy raz i pewnie ostatni zakwitły u mnie Mornig Lighty...dawno mnie tak nic nie zaskoczyło Dopiero przy wiązaniu traw to zauważyłam, w zeszłym tygodniu.
Obfociłam z każdej strony
Wczoraj też ostatecznie pożegnałam się z bluszczem na nogach słupa, rósł jak wściekły, dwa razy w roku trzeba było go ścinać. Wyleciały też stamtąd dwie Louise Odier i turzyca palmowa. Będzie tam rosła jakaś choinka, świerk srebrny albo Hoopsii. Zależy co kupimy na święta
Przesunę też wiosną dwa miskanty Malepartusy, rozrosły się, włażą mi na róże (James Galway i Wiliam Morris).
Jeszcze wywaliłam Johna Betjeman`a ze szpaleru. Jubilee Celebration jest na zdechnięciu, zobaczę czy ruszy wiosną. Dorobiłam się trzech nowych róż :
- Großherzogin Luise® (Wielka Księżna Luisa)
- Gräfin Diana®
- Souvenir de Baden-Baden®
te do szpaleru (miałam miejsce po Alchymiście i Johnie)
i na cycusia piękną czerwoną Castle Poulsena. Jej zdjęcie z wczoraj, przed ścięciem
Dużo się u mnie działo ogrodowo, trochę zmian. Z najważniejszych : NIE MAM ALCHYMISTA!!! Mój chłop wykorzystał moje wkurzenie na jego chore listki, kolejne ujarzmianie rozwihrzeńca z drabiny...i wyraziłam zgodę na usunięcie...nie mam pytań...pusto trochę, ale jak czysto teraz
Taki był nieporządny...
Arabesk? To jedne z pierwszych które miałam w lasku. Ja nie mam z nimi żadnego problemu, wszystkie azalki rosna u mnie elegancko i żadna mi nie przemarzła - ale są w lesie to fakt
A kiścień to chyba Reinbow, taki był tej zimy
Dziękuje za uznanie, wizje u mnie rodzą się na pniu