Dawno nic nie wstawiałam bo i w sumie nic się nie działo u nas. Dzisiaj dzień wolny to wyskoczyłam na chwilkę do ogrodu zrobić fotki ...jak się tak porozglądałam to za łeb się złapałam ile roboty czeka na mnie.... no nic to! Kiedyś będzie pięknie i tak jakbym chciała...
Rok szybko minął. Dzisiaj zimno, szaro i ponuro. Dobry czas na kolorowe wspomnienia.
Pomalutku, powolutku powstaje na placu budowy mój malutki, kochaniutki ogródeczek. Ja najpierw sadziłam rośliny bo chciałam mieć dokoła siebie kolorowo. Teraz równam teren. Wszytko na opak, ale co tam skoro już tyle roślin cieszy moje oczy.
Mój organizm zdecydowanie czuje ten czas. Nie wiem tylko, czy z naciskiem na obfitość, czy na odpoczynek.
Zaczęłam oswajać się z cieniem w ogrodzie.
W drugim roku istnienia garażowa prezentuje się przyzwoicie. Wymaga jedynie przycięcia wiosną turzyc i hortensji, a jesienią liści irysów. Chwastów prawie nie ma.
poziomo
i pionowo; Na podokiennej formuję stożek z ostrokrzewu Maservy. Czwarty rok.
Podczas weekendu robiłam tam delikatne korekty. Wysadziłam róże wielkokwiatowe (to jednaj nie dla nich stanowisko). Dosadziłam hortensję i hosty.
Rabaty frontowe mają olbrzymi plus w postaci 90% bezobsługowości. Wiosną tnę róże i ścinam trawy, a potem wszystko zarasta.
To prawda Danusiu, zaraziłaś nas nieuleczalną chorobą. Fajnie, że jesteś, fajnie, że dzielisz się z nami cząstką siebie samej. Nie każdy jest tak otwarty na ludzi jak Ty. Chociaż nie znam Cię osobiście to czuję, że jesteś wspaniałym, dobrym człowiekiem.
Zapewne wiele pięknych ogrodów powstało dzięki Tobie, Twoim radom i inspiracji z Twoich aranżacji. Mój ogród również powstaje dzięki Tobie. Wiele cennych rad pomaga mi w projektowaniu mojego kawałka raju, ale również dbania o niego.