No to u mnie chociaż lilii w tym roku nie ma bo szarynka zżarła wszytko ..
Za to jaszczurzec i inne zielsko się tak rozrosło, że szok.. jakoś wiosną pasuje to oczyścić .. i to tak z połowę lub lepiej. Jak to eM powiedział, nie widać już że jest woda w oczku.. a lilii brak Szarynka wiedziała co robi
Dziękuję Malgosiu Ktoś by pomyślał, że nie mamy nic do roboty... A to jest przerywnik między jedną a drugą pracą. Z Dorotką nawzajem się uzupełniamy
Pozdrawiam.....
Jechaliśmy całą ferajną... za duży kłopot z taką ekipą
Sama już nie wiem czy zwalać winę na choroby czy na jesień Mączniak mi załatwia klony i co się da.. brzoza ta jak się jej nie opryska to faktem jest że potrafi zaraz zmarnieć, najczęściej załatwiają ją robale.
Trochę w nocy popadało, ale nie miałam czasu na ogród wiec doniczki dalej stoją.. aby ogród utrzymać zgodnie ze sztuką ogrodową.. ekologicznie i w dobrej kondycji to muszę chyba wszytko zaorać, posiać trawnik i kupić traktorek.. nawadnianie założyć..
I wariant odpada...
Posadzić las.. sąsiedzi nie będą zachwyceni.. drzewa też chorują..
Sprzedać działkę i kupić mniejszą.. ale znów się budować? Kiedy?
Czekam zimy..... nie lubię ,ale chociaż nie będzie denerwowało to i owo
Nawet hosty padły z suszy..
Chciałam w piątek podlać szklarnie, bo sucho.. wypielić szczawik.. bo zarasta wszytko.. i woda lała się 3 dni..... do duszy z takim ogrodniczkowaniem Jakiś matriks.. nie wrabiam z niczym
Wierzby obserwuję na mojej działce ze stawem. A właściwie obok. Rzeczywiście ciągną wodę i rosną błyskawicznie.
Moja Hakuro - zapewne również stworzyła dywan korzeni. Zauważyłem to gdy dwa lata temu wymieniałem naokoło niej ziemię sypiąc kompost i sadząc cebulowe. W tym roku sadziłem tam astry. Rosną również floksy jednak wyniki nie są zadowalające. Przyczyną może być ten dywan korzeni o którym piszesz.
Co do modrzewia to wiedziałem o jego przyrostach. Brat posadził jakieś 20 lat temu las min. z modrzewiami. Przyrosty są imponujące. Jednak modrzew tworzy żagiel dla wiatru. Łatwo się przewracają. Całe fragmenty lasu wypadają.
Co do traw wokoło Hakuro to jednak spróbuję z rozplenicą. Jej wysokość jest odpowiednia. Malepartus rośnie co prawda do wysokości 1 m ale jego kłosy sięgają 2 m. Zasłonią wierzbę. Wierzba rośnie na środku okrągłego klombu. Zasłonięta jest od słońca wysokim rododendronem. To jej fotografia z wiosny:
Rośnie tam dużo cebulowych. Mam nadzieję, że rozplenice dadzą tam radę. Zastanawiałem się jeszcze nad miskantem Zebrinusem ale trochę się tych miskantów boję . Właśnie ze względu na ich system korzeniowy.
Co byście radziły ( radzili) tam posadzić?
Ciemierników wiosną posadziłem 11 rodzajów. Teraz trochę się pogubiły wśród jednorocznych ale pokażą się znowu gdy jesienią usunę jednoroczne. Ile z nich przetrwa? Zobaczymy
Hosta Patriot podoba mi się. Jeśli znajdę w szkółce - kupię. Mam kilka upatrzonych gatunków host ale nie zawsze można je nabyć w szkółkach. Nawet w necie nie zawsze są. Moje dwie hosty kupione latem, posadzone w dobrej kompostowej ziemi( tam gdzie ta ciemniejsza ziemia na zdjęciu) na razie stoją. Zobaczę wiosną. Mam zamiar w tym miejscu dosadzić właśnie hosty bo to zacienione miejsce obok rododendronów. Obok, kilka dni temu posadziłem szczepki runianki.
Ojej.....!!! Dziękuję Gosienko Miło tak czytać tyle pochlebstw.
Z ooNie spodziewałam się, że słoiki z kasztanami mogą się podobać
Chociaż mieszkasz daleko i niedaleko, wierzę że przyjdzie taki dzień że się zobaczmy
Pozdrawiam serdecznie......
Ten ussuryjski ma tendencję do wielopniowości. Przypatrz się zdjęciu- nie tworzy wyraźnego jednego pnia. Ściętolistny na typowy pokrój- pień i owalna korona. Nie wiem, czy taki Ci będzie pasował. Jarzębiny mają walor w postaci pięknej kory. Okres bezlistny w Polsce trwa prawie 6 miesięcy. Warto to uwzględnić.
Jesień czasem źle się kojarzy. Ze smutkiem i szarzyzną. Starałam się, żeby u mnie kojarzyła się z kolorami.
Ostatnie zdjęcie rabaty z buksami...
Planuje tam wrzucić.... winogron a jak miejsca wystarczy po poprzesadzeniu roślin okolicznych to może i jeden cis tam zawędruje
Trochę mnie nie było. Bawiłam u Córki i płakałam nad zeżartymi przez Ćmę bukszpanową bukszpanami. 25 krzaków usunęliśmy. Nie było nadziei na odratowanie. Bardzo mi żal, bo wyhodowałam je wszystkie od małej gałązki.
Zrobiliśmy mały eksperyment - przycięliśmy kilka krzaczków do samej ziemi. Jeśli wiosną odrosną, to trzeba będzie pilnie śledzić, czy znow zostaną zaatakowane. Podobno sąsiadce córki zaczęły odrastać.
W wielu sąsiednich ogrodach widziałam taki sam efekt po ataku tej żarłocznej ćmy. Aż zal patrzeć.