W tygodniu będę miała niewiele czasu na działania ogrodowe, więc dzisiaj dokończyłam wertykulację. Zachodzę w głowę, skąd tyle tego filcu (kilkadziesiąt pojemników) skoro kosiarka ma kosz.
Pierwsza jesienna praca odhaczona.
Następny w kolejce jest warzywnik, potem maliniak, wstępne czyszczenie rabat z bylin (wiosna łatwiej jest ogarnąć), sadzenie czosnku i cebul. Coś jeszcze?
I grabienie liści.
Rabata okołostudzienna. Modernizowana rok temu jesienią. Wyleciały z niej róże okrywowe Swany i sporo irysów syberyjskich. Doszły trawki, bergenie i kukliki.
I takie tamy