Jolu ,żeby nie wprowadzać w błąd , jutro popołudniu dokładnie sprawdzę, bo drugi obiektyw zostawiłam w jednym miejscu.Jednym słowem nie przy mnie teraz.
Dziękuję ,i cieszę się ,że ci się podobają
O tym, że zwrócił uwagę na ogrody wiejskie jak kupił stary dom i osiedlił się na wsi. Że zdał sobie sprawę, że ogrody wiejskie też miały swoje mody i style. Że były cechy wspólne takich ogrodów dla danej okolicy.
I chciał znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to jest tworzyć ogród w okolicy wiejskiej teraz (w jego dość historycznie wrażliwej okolicy - piękne stare domy). Na ile można się uwolnić od konwenansów, na ile trzeba uwzględnić krajobraz. Opowiadał jak starał się stworzyć przestrzeń, by oddać genius loci tego swojego miejsca.
Mówił o doborze roślin.
A mi serce głośno biło i myśli szalały, że oto ciągle spotyka się (spotykam) dusze pokrewne ogrodowo, o podobnym spojrzeniu estetycznym.
Wejdźmy do ogrodu.
Z boku wzdłuż domu. Kolekcja pelargonii jakby na schodkach przy oknie południowym, tak jak ustawiało się czasami gerania na gankach domów wiejskich.
Co robi tutaj stipa?
Kim jest ta piękna pani w medalionie na ścianie?
Tymi pierwszymi obrazami (jak i tą studnią na dziedzińcu) zostałam uwiedziona.
Przymocowałam do podkładu.
Efekt końcowy mocowania.
Paseczki z maty szmaty, którymi owinęłam podkład, osłaniając druty.
I taki efekt pozostał do dzisiejszego poranka.
Lato ma się ku końcowi, ale jesieni jeszcze nie czuć. Ale mój letni wianek na drzwiach już mi coś nie pasował. Ale taki w jesiennych barwach zrobiony w zeszłym roku też nie, bo jak tu myśleć o jesieni jak chodzi się w letnich sukienkach, a temperatury tylko parę kresek poniżej 30.
I tak mi coś dziwnego w głowie zaświtało. Przeglądam czasami inspiracje nie tylko ogrodowe i w innych krajach nie zawsze pojawiają się takie tradycyjne i kojarzące się wprost kolory. Więc postanowiłam też zerwać ze takim myśleniem.
Wpisałam w wyszukiwarce "dynia biała" i po kilku dniach taką "dyniową bombonierką" się jak dziecko cieszyłam.
Takie śliczne, małe cukiereczki dostałam
Dumałam jak tu się do tych cudeniek zabrać - jak nic patyczkiem do szaszłyków i drucikiem
Zrobiłam dziurkę na wylot, przeciągnęłam drucik, owinęłam dookoła i zrobiłam pętelkę.
Mam 7 krzakow prosa rozgowatego kazde inne w sloncu rosna kupowalam takie aby byly kolorowe i ani razu nie doczekalam sie takich kolorow jak twoje proso. Czekam w tym roku jak nie beda sie przebarwiac wyrzuce je bo nie dosyc, ze sie pokladaja to jeszcze sie nie przebarwiaja.
Ewo, myślę sobie o Twoim powyższym wpisie. Tak to jakoś jest z naszymi ogrodami, są i stają się.
Tobie dedykuję poniższe kadry i relację z ogrodu w Moorriem - Garten Moorriem Albrechta i Ute Ziburski.
Ten ogród i spotkanie z jego właścicielem było dla mnie dużym przeżyciem.
Powitał nas właściciel w pustej jeszcze ogrodowej "recepcji". Recepcja ta to stara i przaśnie pusta stodoła z gniazdem jaskółczym, wysokimi małymi oknami i 2 książkami na ladzie oraz przewodnikiem po ogrodzie.
Dom ma 300 lat, ogród 60 arów, zagospodarowywany od 2006 (jeśli dobrze pamiętam).
Okazało się, że w Gardens Illustrated 07/2018 (który czekał na mnie w domu) był artykuł o tym ogrodzie.
A książka, której jest autorem, to analiza mód ogrodowych i stylów ogrodów wiejskich w krajach niemieckojęzycznych na przykładzie wybranych ogrodów.
I tak choć dziewczyny poszły już zwiedzać i czas drogi powrotnej do domu naglił, jak wrośnięta w klepisko stodoły stałam, słuchałam i rozmawiałam z tym panem jak z dobrym ogrodowym znajomym.