Ja nie Ewa, nie kuszę owocami.
Ale każde owoce chyba są pyszne
Czas letni i jesienny jest bogaty w przerabianie, robienie różnych przetworów warzyw, owoców.
A jeszcze malinki ,śliwki , jabłka, może grzyby ( u mnie jeszcze za sucho ) papryka, a potem kapusta .
To prawda bardzo kochamy te nasze ogrody rośliny. Często pracujemy w nich na maxa, do bólu wszelakich mięśni i cząstek ciała.ale co tam głowa zajęta, ręce też ..
A potem satysfakcja z tych prac bezcenna.I znowu to tu , to tam zaglądamy i znowu coś przerabiamy, dokupujemy rośliny , dosadzamy,zmieniamy, pracujemy .
Ale i żyjemy pełniej, głębiej, radośniej, prawda ??
Dziękuję i pozdrawiam cieplutko
A teraz śmiesznie…muzeum Mydła i historii brudu !!!
w sklepie firmowym można nabyć drogą kupna mydła wszelakie…
…oraz gąbeczkę z żółtą kaczuszką, a przed wejściem do sal muzealnych obowiązkowe mycie rączek
potem manufaktura mydlana
a w muzeum między innymi powrót do PRL…kto znajdzie na zdjęciu znajome mydełka „Kajtek”, Bambino”, „Jacek i Agatka”, czy „For You”?
Tak, tak drogie dzieci, wasze mamusie i babcie myły się kiedyś takim reliktami przeszłości…wszystkie po odwinięciu z kolorowego papierka wyglądały tak samo, pachniały tak sami, a ich zdobycie na rodzimym rynku było połączeniem zdolności detektywistycznych i zmysłu praktycznego !!!
A na koniec upominek w postaci własnoręcznie wykonanego mydełka !
A jak już jesteśmy w temacie wody, to pokażę nasz polowy prysznic. W słoneczny dzień woda grzeje się w butelkach i po południu jest już dość ciepła. Potem konewki w ruch i gotowe.
Jeszcze się pochwalę ile udało mi się zrobić przez dwie godziny. Przekopałam i wybrałam korzenie chwastów. Skończyłam już wieczorem.
Rzuciłam okiem i nie wiedziałam czy to jakieś mini prosiaczki czy małe, gołe krety... a tu niewinne bulwy impomei... .
Sprawdzam po kolei podawane tu propozycje, może coś dla siebie znajdę w zamian za chorującego lilaka. Venus jest piękny, ale u mnie by miał patelnię więc odpada...
Zwiedzanie jednej z najnowszych atrakcji miasta, czyli Niewidzialnego Domu. Niestety brak możliwości robienia zdjęć, ale bardzo polecam, bo wrażenia i doznania są niesamowite i nie mniej zaskakujące. Potem (już w towarzystwie Yolki) urocza starówka, niezwykle klimatyczne miejsce, rynek Staromiejski, pomnik Flisaka (nie pomogło głaskanie otaczających pomnik żabek – żadna nie zamieniała się w przystojnego księcia…), osiołkowi pręgierz oraz obowiązkowe mizianie Filusia.
Wieczorem w Toruniu odbywał się Festiwal Światła. Ogólne wrażenia zepsuł ulewny deszcz, w którym utopiły się nasze buty, spodnie…ucierpiała nawet bielizna (czytaj: majtki nadawały się do wykręcenia). Sam festiwal to kilka ciekawych miejsc…
…ale ogólne wrażenie - „doopy nie urywa”. Organizatorów (i nie tylko organizatorów) zapraszamy do Łodzi na Festiwal Kinetycznej Sztuki Światła już 28-30 września…bo będzie się naprawdę działo. Przygotowane projekcje multimedialne i instalacje artystyczne zawsze imponują i wprawiają w zachwyt!
To jeszcze mała przypominajka tegorocznego Podwórkowego.
Różanecznik i azalia.
Popis dała też baptysja. Pierwszy raz mi tak zakwitła.
Wydaje mi się, że mój powojnik nn to może być 'Maria Skłodowska-Curie'
I znowu weekend minął ogrodowiskowo-wakacyjnie. Na objazdową wycieczkę po ziemiach województwa kujawsko-pomorskiego wybrały się 4 psiapsiółki: Margarete, Krys, Mariolka i ja (oraz jako gość honorowy na gościnnych występach - Yolka)
Najpierw program wycieczki obejmował zwiedzanie Zamku Golubskiego.
Tak wyglądało w trakcie przygotowań. Tuż obok studni wyrosły trzy małe olchy, więc trzeba było je odkopać i usunąć. Źle się kopało, bo ciągle natykaliśmy się na korzenie tych olch, które praktycznie opasały krąg, jak i na kamienie, które chyba od momentu wykopania studni tam były. Jak widać krąg był wyszczerbiony i ciężko było za każdym razem odsuwać betonową pokrywę. Jak widać trochę kopania było.
A tu już w niedzielę o poranku. Musiałam cyknąć fotkę. Jeszcze musimy zasypać wkoło i uporządkować teren, bo całkiem pokaźna kupka kamieni się zebrała. Czy ktoś zna dobry sposób na rozbicie starego kręgu na kawałki?