Pomyśl po ludzku. Związać, czym? sznurkiem,żeby nie ścisnąć gałęzi, bo przestanie przewodzić soki. No po prostu albo kij wbić i przywiązać, nagiąć, prostować, wiązać, kombinować, nisko czy wyżej? Pomacać, próbować.
Może wyraziłam się nieprecyzyjnie- ze wcześniejszych wpisów zrozumiałam, że po jesiennym sadzeniu zdarza się Pani przyciąc je i jesienią.
Ale to faktycznie należy traktować indywidualnie.
Niewątpliwie za Pani sprawą popatrzyłam łaskawym okiem na dwa cisy, które rosły na mojej działce. Dziękuję
W zasadzie przycinam wiosną i w czerwcu, po wypuszczeniu letnich przyrostów, przycinanie jesienne dotyczy jedynie przypadków wg mnie ocenionych, indywidualnych, kiedy jest taka potrzeba, ale nie jest to reguła że ja przycinam zawsze jesienią. Czasem, a nawet w większości nie ruszam.
Reszta w zasadzie się zgadza oprócz tego, że osnówki nie są trujące i można je zjadać pod warunkiem wyplucia nasion (trujące). Igieł nikt nie je, owoce może się skusić, ale od czego jest wychowanie?
W Anglii są wszędzie cisy..i jakoś nikt nie narzeka że dzieci się trują, a więc masz rację :"One wyfruną z domu, a my zostaniemy z tujami". Ja bym nie chciała.
Hicksii są i męskie i żeńskie, Hilli - tylko męski klon. Owoców nie usuniesz. Zapomnij.
Na to nie ma reguły i wiesz, że drzewa różnie rosną, chociaż w książce napisane tak czy tak. Te wymiary i szerokości są jedynie orientacyjne, na to nie patrz. Siła wzrostu w znacznej mierze może się wahać z powodu bardzo słabej gleby, albo bardzo żyznej gleby A graby nawet kolumnowe można wiosną pociachać,poprzycinać i masz szerokość na medal)
Dopiero w grudniu albo w listopadzie, musi być na minusie. Zrób kopczyk z kory a wcześniej owiń biała włókniną ocieplającą. Podlana musi być przed zimą.
Róże kochają słońce, ale trzeba je podlewać, bo w suchej pustyni to tylko rośliny śródziemnomorskie. A więc każda róża urośnie, gdy dasz jej dobrego papu i wody pod stałą dostawą.
Tylko niektóre róże "znoszą" półcień, ale wolą słońce.
Ponieważ jałowce są sine, na pniu powinna być żółta trzmielina, obok pod nią druga formowana w kulę lub duża kąpa posadzonych kilka szt w jednym miejscu.
Co by i nie mówić z tłem z jałowców co by się nie zrobiło będzie kiepściuchnoooo ot co.
Zwykły Vinca minor jest odporniejszy, ale całkiem brzydki i w zasadzie też trzeba go ścinać nawet jak nie przemarznie. Wtedy gdy robi się ciepło wybiją masą pędów i zakwita, tylko wtedy jest ładny, nie powiem... potem jest już tylko gorzej
Miałam go 25 lat temu a może i 30 i wiem, że nie warto go sadzić, są lepsze rośliny.