Martek, to podszywające się pod frezję, to liliowiec Stella de oro. Kupiłam w zeszłym sezonie jedną doniczkę, podzieliłam kłącze i czekam na obwódkę.
Jego zaleta jest bardzo długie kwitnienie i ponad przeciętna estetyka liści (w porównaniu z innymi liliowcami). Na frezje się nie porywam- to wyższa szkoła jazdy.
A co do oazy, to powtarzam od kilku lat- wiek 50+ jest dla kobiety idealny. Zdrowie jeszcze dobre, dzieci odchowane. Pozostaje tylko cieszyć się życiem i pielęgnować wszystkie swoje pasje poza szewską.
Nasionka dyni wydłubuje się przy okazji jej konsumpcji, układa na tacce i suszy na słoneczku. Potem wsadza się je do gruntu ok. 15 maja następnego roku. W tym roku siałam odmianę hokkaido. Dojrzewa wcześniej niż ta olbrzymia i ma więcej owoców (choć drobniejszych). Dla mnie to optymalne rozwiązanie, bo za jednym zamachem te olbrzymią trudno zagospodarować.
Oj, jak mi miło.
Cieszę się, że mimo tej przeraźliwej suszy i związanych z nią przywiędnięciom ogród funkcjonuje w miarę przyzwoicie. Powiedziałabym nawet, że przy minimalnym moim udziale.
Większość letnich chwil spędziłam w pozycji horyzontalnej.