Ja w sprawie "ulotności ogrodowniczkowania" się wypowiem, po stoicku i po epikurejsku.
Jest ulotne: wszystko jest ulotne i kiedyś przeminie ale należy korzystać z życia i wykorzystać życie - wszystko na miarę. Najlepiej na miarę swoją i osób współuczestniczących w procesie ogrodniczkowania (współmałżonków, partnerów, rodziny).
Taka roślina (marchew dzika) trwa tylko dwa lata ale bardzo się stara, by zabłysnąć i wydać nasienie. Jest ulotna ale trwa.
PS Justyno - odpowiadając na Twoje pytanie, u mnie ćmy nie ma. Komarów też u nas nigdy nie ma i może tak pozostanie.
Własnie się wybieram Nie wiem co będzie, ale nie oddam bukszpanów bez walki
A i takie narzędzie walki sobie na tą azjatkę wyszperałam w domu Jak by ktoś oglądał i nie wiedział o co to jest to "elektryczna paletka".
Nie sądziłam, że będzie kiedyś moim narzędziem ogrodniczym albo chyba chyba dokładniej azjatyckiej masakry
Jako że będę w najbliższym czasie bardzo mocno zajęta i w związku z tym mało aktywna na forum zostawiam Wam sesyjkę z moją Lady i pojawię się wkrótce.
Do Was będę zaglądać po cichu.
PS. Widzicie jak ładnie skadrowane? W ogóle nie widać na tych fotkach tego nowego dołka. A przecież jest tuż przed żurawkami!
Mam ją pierwszy raz, ale jestem nią zachwycona, od kwietnia w tych donicach rośnie, a warunki ma nieciekawe, bo to południowa strona, a oliwki nie lubią nadmiaru wilgoci, ale sobie radzi. Jest bardzo odporna na suszę i pierwsze zimowe przymrozki. Niestety nie zimuje jest jednoroczna.
Iwonko jak za bardzo się nie zastanawiam czym je obsadzić. Mam takie stałe typy, nieraz coś zmienię. Zwykle wpadam po pracy w biegu do marketu, bo mam rzut beretem i jak coś jest w fajnej cenie i lubi słoneczko to kupuję.
Tak wygląda ta dichondra. Mięciutka w dotyku, taka kosmata.
Iwonko
No nie mogę się jakoś zebrać z tymi zdjęciami ... ale chociaż jedną fotkę na dowód, że nie przekopałam na nowo rabat Jedynie trawnik po mocnym wygrabianiu filcu