Blaski i cienie nowego życia
08:43, 27 cze 2018
Z pelargoniami miałam się w tym roku żegnać bo co sezon męczą kwitnienie na oknach. Gdzie indziej oczywiście by rosły ale ja ograniczam donice do podlewania tylko tam gdzie blisko dojść. Pozostałe donice podlewam z doskoku lub rzadko.
W związku z tym kiepskim kwitnieniem postanowiłam od przyszłego sezonu na oknach mieć lawendę
Ta biała pelargonia jest z nasion holenderskich, ale ma niepełne kwiaty i u mnie mało pełne kwiatostany. Inne pelargonie biją ją na łeb. Ale jest i cieszy.
Na patyki popatrzę w sierpniu, tak radziła Irenka. Teraz nie ruszam.
Wczoraj popołudniu poszłam na małą robótkę do ogrodu- tylko poplewić pod oknami. A skończyło się na przesadzaniu liliowców pod brzozę i kilku innych roślinek (jak dobrze być chomikiem) oraz rewolucji na ostatnim kawałku mojej letniej rabaty gdzie ma być drzewo i obwódka lawendowa.
Generalnie siedzę właśnie tu pod murem a przy tujach lawendę zakończę wiosną - teraz muszę przygotować kompost na ten kawałek. Ciągle mam go mało, Ty pewnie też to znasz
I drugie miejsce gdzie non stop dłubię
Stało się miejscem dziesiątek sadzonek. Tu poszły liliowce niskie bo ładnie i długo kwitną (po prawej stronie fotki, nawet od wczoraj nic nie zdechły po przeprowadzce).
Postanowiłam że od obwódki bukszpanowej do liliowców będą zawilce z turzycą palmową. Z czasem życie pokaże najlepsze rozwiązanie. Szczególnie zimą są tu trudne warunki bo śnieg z dachu leci. Latem znowu woda przy dużych ulewach.