1,5 kg owoców świdośliwy
0,5 l spirytusu (95%)
0,5 l wódki (40%)
0,4 kg cukru
1 cytryna - obrana i pokrojona (2 - 3 plasterki zostawiam ze skórką)
Owoce zalewam mieszanką alkoholu, odstawiam na tydzień, codziennie wstrząsam.
Po tygodniu odlewam ciecz, owoce zasypuję cukrem - stoi tak do momentu rozpuszczenia cukru (7 - 10 dni) zlewam ten syrop, mieszam z alkoholem odlanym wcześniej, rozlewam do butelek i zostawiam do zimy.
A żeby nie być gołosłowną mój tegoroczny urobek - świdośliwa, wiśnia, maliny
A na tym 1 zdjeciu to taka zolta z zielonym choinka? Taka odmiana? I trawnik masz katalogowy u nas doglada firma ale do Twojego to mu daleko jak do Tokio.
Wróciliśmy na ślub syna, także atrakcji mieliśmy ciąg dalszy
Dopiero teraz jako tako się ogarniam czasowo. Ogród mam zarośnięty do granic możliwości i teraz w weekend zacznę go ujarzmiać. Dzieci pomogą, bo sama pewnie ze 4 weekendy bym musiała poświęcić. Hortka przeżyła, pewnie wtedy jeszcze nie synowa odprawiała nad nią jakieś czary...ważne, że się pozbierała. Co jej było, nie wiem...całkiem żywotna jeszcze nie jest, ale wykazuje wolę życia Gobasiową zastałam jeszcze kwitnącą I to właściwie główne zdjęcie, które zrobiłam. I jeszcze jeżówki obok...reszta nie nadaje się do pokazania. Przynajmniej na razie...