a tak wyglądają uratowane Heliotropy, po wykopaniu okazało się, że mają kompletnie zbite korzenie, praktycznie były wtopione w "włókno" w którym były posadzone. Porozrywałam, bałam się, że za mocno, ale okazało się że odzyskały życiesą w donicy, na oku
Zbyszku Tobie wzajemnie życzę dorodnych orzechów, lata bez pośpiechu, miłego towarzystwa w cieniu, no i ciut roboty ogrodowej, od niechcenia.
Burze niech Was omijają, bo dziadkowie na wnuki czekają zawsze, ale szczególnie w pogodny dzień.