Pozdrawiam poświątecznie.
Dziś byłam zobaczyć co słychać w „szmaragdowym”.
Ostatnie świąteczne opady deszczu spowodowały, że mój trawnik już nie przyjmuje wody. A w piwnicy oczywista oczywistość, czyli basen.
W starciu z kretami na razie cisza przed burzą …czekam na zamówiony specyfik. Kretowisk nadal dużo, ale nie przybywa ich już w tak zastraszającym tempie… Albo krecik wyczuwał, że przygotowuję zmasowany atak i chce uśpić moją czujność albo działają hałasujące na wietrze puszki po piwie.
Tak czy inaczej jadąc do „szmaragdowego” na inwazję czarnofuterkowców byłam przygotowana, ale sam ogród naprawdę mnie zaskoczył…
….kwitnące róże pod koniec grudnia
pięknie wybarwiające się łodygi derenia (w ubiegłym roku były ledwie blado różowe)
no i pąki ciemiernika w ilościach hurtowych…oj, pięknie będzie jak zakwitną