Gdzie Ty byłaś jak Cię nie było W każdym razie cieszę się ,że jesteś
Masz rację do kółka sporo brakuje patrząc z góry ale z pozycji stojącej uwierz mi, fajnie to wygląda Oczywiście będę jeszcze robić poprawki z prawej strony tylko nie aż tak duże. Już teraz ta rabata po prawej pod aureospicatami ma ponad metr . Jak ją jeszcze powiększę to co ja tam wsadzę ? Sama mówiłaś ,że tam od południa cień będzie
A w drugiej opcji zrobiłabym tak:
Ciemnoszare to ścieżka od tarasu (schodek będzie niezbędny), przy samej ścianie, do podjazdu.
Zielone prostokąty do żywopłot osłaniający warzywnik.
Iglaczek przed domem jak najbardziej może być, ale na pewno nie serb - dużo za duże rosną. Tutaj potrzebny jest smukły stożek, który nie urośnie wyżej niż do rynny. Jeśli masz odpowiednią glebę, to jodła górska compacta powinna być w sam raz.
Można i tak to opisać. Generalnie chodzi o to, żeby skrzynię przytulić do skarpy: wtedy nie trzeba będzie robić dwóch przejść (skarpa-skrzynia i skrzynia-skrzynia) a tylko jedno (skrzynia-skrzynia) i mogłoby wtedy być szersze. Koszt wydaje mi się ten sam.
Wydaje mi się że nie trzeba tak wąsko. od strony skarpy, na murku, można zrobić ścieżkę z płyt, z której też będzie dostęp.
Nie wiem, czy to jest jasne, to co piszę. Rozrysuję:
To jest Twój pomysł:
No, koleżanko, tutaj do kółka to jeszcze dużo brakuje
Za to tutaj - idealnie
Odnośnie drzewka, to nadal lobbuję za dużym na kółko. Katalpę bym zostawiła w rogu. przy furtce już bym wtedy nie dawała drzewa, tylko albo jakąś kuleczkę szczepioną na pniu (tylko błagam - nie tego klona globosum! raczej marikena) albo coś kolumnowego (np.: dereń świdwa ma fajny, "maczugowy" pokrój i atrakcyjne liście). Do tego mogą być te hortensje, o których pisałyście wcześniej.
Plan mega profeska, jeszcze raz ukłony dla Asi
Juz teraz widze gdzie kwaśno-zasadowa ma być i moim zdaniem świetny pomysł, na początku nie zajarzyłam jak to jedna rabata kwaśno-zasadowa, bez sensu, ale to dwie rabaty oddzielone ścieżką.
i obiecane dachowe , z którego widać,że prawa strona jeszcze sporo jest do zmniejszenia. Ta ciemna cześć trawy to przeszczepy ( tam trawy nie było )
i front, gdzie kółko wyszło fajnie, jak stwierdziła moja siostra Ufo wylądowało
Renatko, tak prawdę mówiąc to nic specjalnego im nie robię. Stosuję tylko (jak oczywiście nie zapomnę) „pryskaną” miksturę Bogdzi i po przekwitnięciu obrywam zwiędnięte kwiaty.
Miksturę Bogdzi pewnie pamiętasz, ale gdy nie, to dla przypomnienia : 2,5 ml nawozu FLOROVIT + 10 ml ŻELAZA ogrodniczego + 10 ml nawozu PINIVIT + 1 litr wody.
Wiesz, ja osobiście nie jestem przekonana do tych zadoniczkowanych zakupów z B. – wszak to dyskont spożywczy. Koleżanka kupiła 6 lat temu, właśnie w B., magnolię. Dziś to już spory krzak, który… nigdy nie zakwitł.
Moje rododendrony obsypują się co roku kwiatami i nie sprawiają większych problemów. Mam 6 odmian i tylko jeden z nich (jeśli dobrze pamiętam 3 lata temu) załapał fytoftorozę. Walczyłam o niego baaardzo. Stracił jedną ogromną gałąź, ale przeżył i dziś ma się dobrze.
Wszystkie moje rodki (oprócz jednego rosnącego w 100% cieniu) rosną w pełnym słońcu, kwitną pięknie i mają zieloniutkie liście.
Specjalnie dla ciebie…rododendronowy kolaż