Wcale nie przejmuję się tym trawnikiem .Nie będę go podlewać. Bo zbankrutuję za rachunek na wodę.
U mnie też chwastów się namnożyło na trawniku.
Trudno kiedyś tym się zajmę, na pewno nie w tym roku.
Jakby co to pamiętaj pisz z tymi nasionkami.
Przerabiam te zielone pomidory, pięć kilogramów, bo resztę pochowałam po szafkach i liczę, że dojrzeją.
Szkoda, bo najwięcej jest zielonych San Marzano a one są rewelacyjne suszone.
Przepis ciekawy, bo z rodzynkami, jabłkami od Kasi Bellingham.
No niestety Mira, zapach roślin nie jest dla nas, o nie...
Jest dla owadów, po to żeby je przywabiać i się rozmnażać, wydawać potomstwo. Jak widzisz, wszędzie tylko ten seks.
Zapach pochodzi od wytwarzanych przez roślinę olejków eterycznych. Te "urządzenia" co wydzielają zapachy są w kwiatach głównie w płatkach korony.
Ale to miłe że i my czujemy zapach, groszki to jedne z najpiękniej pachnących kwiatów, masz rację. W ty roku nie posiałam ani jednego, a bylinowe kwitnące w dużej obfitości, niestety w ogóle nie pachną.
Fuksja żyje, korzeni się? Poczułam zwiększone poczucie odpowiedzialności, jak się dowiedziałam że zostałam włascicielką jedynego sensownego egzemplarza i patrzę na nią z większą czułością.
Też się zachwyciłam koszykiem z warzywami, aż żal jeść, taki piękny.
Bardzo Ci dziękuję Gabrysiu! Sama jestem zaskoczona, jak to wszystko się zmieniło w ciągu jednego sezonu, ale wiadomo dużo pracy przed nami, bo... Tak, mój eM został zarażony chorobą ogrodową i ostatnio to On więcej czasu spędza w ogrodzie.
A ja wyeksmitowałam z ogrodu kolejne trzy róże. Trzy okrywowe Swany będą ozdabiać dwa sąsiednie ogrody. Rewolucja na okołostudziennej została zakończona. Na efekt trzeba będzie poczekać rok. A wszystko to po to, aby przesłona studni z cisów mogła odetchnąć.
A barbule u mnie rosną z przodu nasadzeń okołobrzozowych. W sąsiedztwie mają turzyce FC, bukszpany, rozchodniki. Za nimi są derenie.
Kot i pies u nas też wyczuwają moment naszego spowolnienia. Kiedy tak się w nas wtulają, odczuwam niesamowity spokój i mam poczucie, że wszystko jest na właściwym miejscu. Tylko Mamy na ławeczce brak...Szkoda wielka. Cieszyłyby ją te widoki.
Widzę, że u Ciebie cały czas wiatr dmucha w żagle i robota pędzi. Zmiany bardzo na plus! To ujęcie bardzo mi się podoba, szkoda że takie małe. A ten iglaczek żółty to jaki to jest? Bardzo mi się podoba. Czy to ten aurea o którym piszesz u mnie?
Ewo, na rozchodnikach tych najzwyklejszych mnóstwo pszczół się uwija.
Poranki i wieczory już mocno rześkie, mimo upałów w ciągu dnia. Popołudniami słońce pięknie podświetla ogród.
Zaproszenie ławeczek do ogrodu było jednym z lepszych pomysłów.