Do mieszkania to jeszcze daleko. Na razie ogród i matura córki, nawet bym nie chciała jej teraz komplikować dojazdów. A mój tata działa jednak powoli. Z racji dokładności i wieku.
Ale robi się luksusowo . Deweloper w końcu nam zrobił drogę.
Cudeńka, a żółcienie i fioletki to piękne połączenie kolorów. Ze wspominek wielkanocnych, to jak miałam parę lat u babci w Bydgoszczy w ogrodzie zajączek ukrył kolorowe cukierki w kształcie jajeczek i trzeba było je odszukać. Ale dziwiłam się dlaczego on (ten zajączek) wziął i kiedy babciny śliczny porcelanowy koszyczek na te cukierki
Wszystkiego dobrego Haniu, nas będzie 11-cioro u mnie przy stole i potem na spacerze
W rewanżu chciałam koleżance pokazać mój ulubiony las i tak mnie zatkało, całe połacie wycięte, dewastacja całkowita, obraz nędzy i rozpaczy. Piękno zamienione w pobojowisko...
Z rzeczy przyjemniejszych zrobiłam w prezencie dla mojej ulubionej koleżanki prezencik stosowny do czasu, podkładki pod kubek z królisami. Miało być w założeniu wintage:
Dziękuję za wpisy
I znowu zmieniłam zdanie pod wpływem Pana Hyżego, co do róż, po obejrzeniu następnego filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=tOHZi53s7jI
z wymownym tytułem - "Tniesz za wysoko", więc czort z liczeniem oczek, poprawiłam cięcie i teraz czekam na efekty. Na razie Pomponella ładnie zapączkowała po cięciu, ale cięgle w nocy przymrozki i reszta róż w uśpieniu. Choć gdzieś na rzęsach wisi obawa, jak one po tej ciężkiej i długiej zimie... Czekam na ciąg dalszy
Koleżanka mnie wywlokła (a już myślałam, że zjeździłam swoje okolice wzdłuż i wszerz ) do lasu, którego nie znałam, ale to było eldorado czosnku niedźwiedziego:
Zdjęcia kiepskiej jakości bo z komórki.
I dalszy ciąg wiosny ogrodowej, jakaś lilia wybujała, szalenica:
Ania, u mnie ciemierniki to bidy, wegetują. Albo za sucho, albo za kwaśno, albo i to i to
Kasia, zobaczę w przyszłym roku. Ale kiedyś robiłam bez kosza i miałam wrażenie, że jest więcej pracy, bo mimo kosiarki i tak musiałam zgrabiać.
Ale może nie będzie wyjścia, jeśli chłopaki odmówią współpracy
Lidziu, koniecznie idx w cebulowe. Ja uwielbiam wszelkie wiosenne drobiazgi.
Cały czas uaważam, że mam ich za mało.
Z tymi gabarytami masz to samo co ja. Mój też sporo trzymał na strychu garażu.
Na dokładkę część stała przed garaże. Teraz wywarłam presję na swoim m.
Wyglądało jakby tutaj mieszkał jakiś domokrążca.
Całe szczęście stało się.
Nasze gabaryty na przyczepkę nie wejdą.
Podejrzewam, że samochód na odpady zapełnimy cały.
Dzisiaj nie działałam w ogrodzie.
Przyszedł czas na dom. Mieliśmy lekki remoncik, a sprzątania po nim jak po wielkiej przemianie. A że święta jak zwykle u mnie, więc raczej trzeba zdązyć przed nimi.
Dzisiaj umyłam prawie wsszystkie okna . Zmieniłam zasłony, poszewki.
Na jutro zostały okna w pokoju młodego i w moim gabineciku.
A potem gary.
Zaczynam od mazurków i pasztetu
Jeszcze takie kwiateczki znalazłam. Zawilce gajowe. Objawiły się kilka lat po wsadzeniu. I tak się dziwię, że przeżyły regularne wydeptywanie i wylegiwanie przez psy .
Moje śliwy wiśniowe (Prunus cerasifera) 'Pissardii' kwitną intensywnie różowo i w miarę przekwitania bledną nieco. Liscie mają bordowe. Jak słońce prześwieca przez młode, wyglądają jak pomarańczowo krwiste. Śliwki są jadalne, ale jest ich mało, są twarde i mnie nie smakują.
Starszą posadziłam w 2007 i od kilku lat utrzymuje wysokość około 6 m. Średnicę ma jakieś 4,5-5 m. Nigdy jej nie ciełam. Usuwam tylko odrosty pojawiające się z rzadka tuż przy pniu.
Zdjęcia od kwietnia do października do porównania. Powiedz kiedy to usunę.
Pięknie ci się te krokusy rozrosły. Efektownie już co wyglądają.
Ja muszę dokupić fioletowych i niebieskich bo malutko ich mam.hak nie zapomnę na jesieni to kupie.
Ciemierniki cuuudenka.
Zasilasz je czymś ?
Przylaszczkowe kępa też śliczna.
Piękny kolor iryskow. Lubię takie biskupie kolory
Papryczki spore . Moje e jednej Kępie. Po świętach dopiero będę pikowac i paprykę ( właściwie jak wyjeżdżałam to tylko żółte mi wyszły. A czerwone i zielone nic) i pomidorki.
Co tu masz na ziemi żółtego w tych sadzonkach ?
Kochani, prima aprilis już za nami, tyle tylko, że wiosna na nas zastawiła pułapki. Szczególnie na Pomorzu środkowym, Z zieloności to dopiero wierzby płaczące są w zieleni i forsycje w kwiatach. A poza tym przekwitnięte krokusy i moje flagowe ranniki. Przebiśniegi są, ale jakieś wymęczone. Nie z każdej bulwki jest kwiatek. Musze o nie zadbać po świętach. Kwitnie dereń jadalny i sasanki się pokazują. Ale tez chyba trochę przymarzły, szczególnie w ostatnich przymrozkach marcowych.
Pełnia tuż, tuż, wobec czego tylko cieszyć się trzeba ze zwyżkującej pogody.
Wisienki ponoć pisardi kwiitną, głogi puszczają listki, urodzinowy LILAK ma pąki kwiatowe, zaczyna być widać moją szafirową rzeczkę.
Na koniec rzut oka na skrzyneczki warzywne. W donicach drobne bratki dopiero się zbierają
Pomiędzzy kręceniem się w ogrodzie a poranna kawą machnęłam jeszcze 5 okien i bigos. Na dziś starczy , jeszcze tylko spacer z psem.
Dziś się pokręciłam po ogrodzie. M też. Przesadziliśmy tulipanowca. Potem podlałam donice i 2 rabaty. Sucho jak w lipcu.
Posadziłam 2 świdośliwy. Jedną hortensje bo gdzieś znikła z pomiędzy klapami oczyszczalni. Podzieliłam carexy everillo, przesadziłam carexa vanilla ice. Podlałam warzywnik i widzę że rzodkiewki wschodzą.
Zrobiłam kilka fot na pamiątkę wiosny i pustego prawie ogrodu.
Tu bardzo czekam aż tuje bedą wysokie i zasłonią chałupkę sąsiadów.
Grujeczniki w pąkach. Miłe zaskoczenie że żyją choć jeden słabszy jest. Latem je przytnę.
Na platanowej mam teraz klony crimsony co 6 m. W miejscu po platanach posadziłam świdośliwy. Będę chciała je wyprowadzić na wielopniowe ażurowe drzewka.
Kupiłam takie ok 60 cm. O takie maluchy:
Druga partia w ziemi, dziś 32, poprzednio 18. Czyli 50 za mną. No i co tu dużo ukrywać, 85 trochę spuchło, przede mną jeszcze 72. Dokupiłam okrywowych na zapłocie. I trochę innych.
A na koniec roboty pierwszy tulipanek.
I inne kwiatki. Za skarby świata nie wiem, skąd mam takie cesarskie korony, nie kupowałam ich.
Izabelko, dziękuję za wiadomości, też z pierwszej Twojej ręki. U nas w domu dziś już święto, przyjechał student na 2,3 dni na czas świąt. Cieszymy się, bo dobrze sobie radzi.
A poza tym, ja mam kolejną wizytę doktorską zaliczoną, powoli będę wracać do gwarnego świata.
Życzę Wam wszystkim spokojności w ten czas, marzec minął więc już nie ma co się troskać o zdrowie, tylko trzeba nabierać sił, żeby ogarniać swoje tereny bez czekania na wskazówki sił wyższych.