Jak ja żałuję, że moi sprzymierzeńcy w ogrodzie nie chcą się zaprzyjaźnić. To by był układ doskonały.
Pies pogromca kretów, myszy i ...
Jeże ślimaków i innych robali.
Do tego dochodzą jaszczurki.
I ptaszki.
No i ja, pogromca całego innego dziadostwa ogrodowego. Ale nie umieszczę swojego zdjęcia, bo i tak w tym poście przekroczyłam limit regulaminowy
Pół godziny tak leżał, ale w pewnym momencie coś się poruszyło. Nosek i dwie pary oczek z kulki stworzonko wystawiło. Przyglądałam mu się z daleka, żeby nie niepokoić. Zdjęcia robiłam w wielkim przybliżeniu. Ruszał śmiesznie noskiem sprawdzając czy nie ma jakiegoś zagrożenia.
Rozciągnął tylne łapki.
Trochę się cały poprzeciągał, bo chyba wyrwaliśmy go z drzemki.
Pokrój fontannowy - bardzo. Najlepsze byłyby rozplenice tak do drugiego roku, ale nie te wielkie. Tam gdzie potrzebna mi ta trawa mam właśnie trzy Moudry - ale one się nabudowują strasznie i nie uśmiecha mi sie dzielić ich co dwa lata.
poszukam jeszcze czegoś, ta Molinia - godna rozważenia.
Wróciła dumna do domu, że uratowałam jeż. Wzięłam aparat i poszłam robić kolejne zdjęcia oczywiście ze swoim towarzyszem. Jednak nie zrobiłam żadnego zdjęcia, bo pies wszedł po tuję i zaczął warczeć. Pomyślałam: Czyżby to plaga jeżowa ?
Schowałam psa i wydobyłam kolejnego jeża. Ten był zwinięty w kuleczkę. Cała podróż tak pozostał i jeszcze pól godziny na łące w kuleczce leżał zwinięty.
No więc mam dla Was fotki cisa
Możecie się śmiać ile macie sił
Oglądając dzisiaj zdjęcia, podjęłam decyzję o przycięciu go w kulkę
Myślę, że gdybym bardziej się przyłożyła, może coś by z tego było, a tak za dużo gałęzi wycięte i nic z tego nie będzie. Hehe... i ta śmieszna maczuga
Chyba nie do końca przepadam za niwakami, a zwłaszcza takimi
Można się śmiać do bólu brzucha
Później podróż na łopacie przez cały ogródek za ogrodzenie do sąsiada, bo tam pies w kojcu i są stare, duże drzewa.
Maszerujemy po kostce.
Maszerujemy po trawniku.
Doszliśmy do ogrodzenia. Tam mięliśmy kiedyś dla dzieciaków zostawione trzy ruchome sztachetki, aby mogły na skróty do sąsiadów chodzić. Niestety dzieci podrosły i się już nie mieściły. Mąż przykręcił sztachetki.
Musiałam iść po wkrętarkę. Jeż musiał w poczekalni "doniczkowej" poczekać