Jejku, wieeki mnie tu nie było. Tzn byłam i podczytywałam co nowego u Was a sama nic nie wrzucałam. U mnie dużo się dzieje, a ostatnio aż za dużo. W tym sezonie poszlam w sciolkowanie korą-3 bigbagi i nadal jeszcze mało..
Spontanicznie warzywnik zaczelismy od nowa-drewniane grządki podwyższone z desek z odzysku zamieniliśmy na betonowe. Całość wokół wyłożona włókniną przed którą tak bardzo sie bronilam, ale juz nie dawalam rady z plewieniem chwastów w zrębkowych sciezkach. Musialabym chyba roundapem psikac zeby w koncu nic nowego nie wyrastalo, wiec juz wolę tą szmatę i na to kamyki.
Na rabatach frontowych rewolucja:
-3 ambrowce kolumnowe poszly za dom, gdzie będą trzema wykrzyknikami na trojkatnej rabacie (tu dopiero poczatek).
-3 Doorenbosy nieco przesunelam na tej rabatce tak zeby odsunąć je od hortek Phantom-efekt taki że jedna z nich stala martwa aż do początku czerwca..kupiliśmy sztukę na podmianke po czym mąż stwierdził że ona jednak rusza z listkami..wiec nowy nabytek wsadzony kolo huśtawki w okolicy tarasu.. i jak tak patrzymy to liscie tych 3brzóz na frontowej są jakies duzo drobniejsze niz tej nowej..wiec nie wiem czy mnie nie oszukano z tą odmianą...a tu nie moge sobie pozwolic na kilkunastometrowe brzozy bo idzie linia energetyczna.
-mialam w tym roku nie kupować juz róż..i dzielnie sie tego trzymalam az do momentu kiedy byl juz brak z odkrytym korzeniem i trzeba bylo brać juz sadzonkowane..i tak przyjechaly do mnie 2 lekko brzoskwiniowe Cremosy, 1 bialySirius i 1 różowa Fortuna

Także no to naprawde jest uzależnienie..
A obecnie jestesmy na urlopie i podziwiam oleandry w ich naturalnym chorwackim środowisku

liczę, że mój (a może raczej męża, bo on od 2lat chcial go mieć) bialy oleander też w końcu się fajnie rozkrzewi.
A tymczasem parę migawek z mojego buszowiska (jeszcze przed wycięciem kocimietek i łubinów) pod pokojami dzieci. Mial byc dom zanurzony w roslinach i powoli się zanurza..