Ot życie. różne nam pisze scenariusze..
O tak na Dębowym jest cudnie.Tak sielsko , z daleka od miasta, szumu, zgiełku miastowego .Cisza. ptaki, zwierzęta itp..Dlatego jak tylko możemy to tam jedziemy albo tutaj jesteśmy ile tylko się da .Tak jak teraz już ponad tydzień.
Też chciałabym ,żeby córcia dostała się na te swoje wymarzone studia.Dziękuję
stara zepsuta podstawka od lampki nocnej i dziurawy klosz . Ale dzięki nim minialtanka stała się iście ogrodowym pokoikiem
wstawiłam w środek lampkę solarną. Ciekawe czy da radę
Walerku, Krzysiu - pomóżcie Panowie. Mam zmartewienie z moim kolejnym klonem (proszę powiedzcie, że tym razem to nie werticilioza ).
zaniepokoiła mnie ilość suchych liści na trawniku.
listki na czubku drzewa są podeschnięte. Podlewam ogród codziennie, więc to chyba nie susza...
Dzisiaj cięłam od 7:30 do 13:00 posprzątać nie zdążyłam, padało kilka razy ale i tak jestem zadowolona z dnia.
Zdjęcia poranne jeszcze z poczochranymi roślinkami
i znów stresik. Zauważyłam, że mój klon palmowy zrzuca niepokojąco dużo liści o tej porze roku.
liście u samej góry drzewka wyglądają jak przypalone, czy co??? Boję się, żeby to znów werticilioza nie była.
Wrzucę te zdjęcia do wątku Choroby klonów. Jest dość solidnie podlewany więc to chyba nie susza.
kobea pnąca zainspirowała mnie do tego, by zrobić dla niej kratki jeszcze wokół drzwi, bo ta na której rośnie już jej nie wystarczała
i nie byłabym sobą, gdym jakiegoś pierdolotka nie dołożyła . Tym razem taki pocieszny aniołeczek