Fakt, lubi mieć w korzeniach luzik,
Dlatego kiedyś gdy je sadzono,
bułeczkę pod korzeń dawać radzono!
Po co bułeczka? Do szklanki mleczka?
Skąd! Bułeczkę zjadają goście spod ziemi,
w ten sposób luzując piwoniom korzenie!
A one w podzięce dają nam kwiat
i zapach słynny na cały świat!
Dorotko, powojnik najprawdopodobniej to faktycznie Maidwell Hall. Nie mam pewności, bo niestety jak go kupowałam te kilka lat temu nie zapisałam soboe nazwy, ale już kilka osób tak go właśnie nazywało.
Warzywnik w tym roku przechodzi metamorfozę. Przenosiliśmy go z innego miejsca i postanowiliśmy zrobić go w skrzyniach. Trochę jeszcze pracy przed nami, ale już bliżej niż dalej.
A drzewko, o które pytasz to klon odessanum. Teraz już się bardziej zagęścił.
Hehe, zaraziłam Cię Myślę, że będziesz zadowolona. Przywtornik to bardzo wdzięczna roślinka. Z tego co mi się przypomina, dzieliłam go zaraz po zakupie. Po dzisiejszym podlewaniu wyłożył się na kostkę
Dzisiaj był dzień dobroci dla ogrodu. Podlałam cały warzywnik, trawy, hortensje i róże sfermentowaną pokrzywą. To już ostatni pokrzywowy zastrzyk energii. Resztki wyrzuciłam na kompostownik. Zwolniły mi się dwa 25 l wiadra. Wyruszyłam na rekonesans po okolicznych chaszczach, gdzie udało mi się zlokalizować piękne siedlisko skrzypów. Narwałam. wrzuciłam do wiader, zalałam wodą. Niech nabiera mocy.
Ścięłam łodygi kwiatowe irysom syberyjskim. W ogrodzie unosił się piękny zapach kwitnących róż, czarnego bzu w odmianach, kocimiętki. Śpiewały ptaki. Za tydzień lato!
Do wnętrza domu zaglądają róże. To dla mnie nowość, bo nigdy tak nie miałam.
Już nawet nie denerwują mnie pogryzione liście. Spokojnie piję trzecią kawę. Telefonów unikam. U stóp tarasu tez pachnie różami. Naprzeciw też.
Zarasta drewutnia. Do kompletu brakuje jeszcze snieżnobiałego dywanu z okrywowych na froncie.