Sylwia dziekuje ze chcesz mnie pocieszyc. Ja nie jestem młoda i juz nieźle dostalam od zycia, niestety zawsze zawodziło mnie to na czym mi najbardziej zalezało, tak jest i tym razem , ogród był terapią po wszystkich innych stresach a teraz sam jest najwiekszym stresem . Nie martwcie sie o mnie , choc to miłe ze sie martwicie , dam rade ale juz serce do ogrodu straciłam.Przestaję kupowac i sadzic a ogród jak chce niech rosnie a jak nie chce niech umiera , jest mi obojętny.Teraz sobie posiedze na hustawce i wystarczy mi szum lasu a moze pozwole eMowi posadzic las jak zawsze chciał.Kochana jestes , dziekuje.
Zaczynam dopiero przygodę z ogrodem, więc nie rozpoznaje wszystkich gatunków . Dziś odkryłam, że jestem posiadaczem co najmniej 12 letniej jodły kalifornijskiej. Co do jej uprawy, może jestem szczęściarą, ale nie miałam z nią najmniejszych problemów. Odziedziczyłam ja po poprzednim właścicielu działki i przez dobrych kilka lat w żaden sposób o nią nie dbałam, od 3 lat podsypuje ją azotfoską i chyba ma większe przyrosty. W tej chwili ma około 8 metrów. Raz juz jej obcięłam jeden z 2 przewodników, ale zaczęła wykształcać znów dwa. Rośnie na środku mojej działki i niestety chyba jej wysokość popsuła mi plany ( liczyłam, że urośnie do ok 12 m ) mimo to jednak chyba nie powinnam jej wycinać
o matko jak ja czekam na piwonie...u mni ejeszcze nie
a poza tym wiele krzekow jeszcze nie w tym roku moze tez zmarzly troche pąki, a inne nie maja ochoty i juz