Tutaj sama róża nie załatwi sprawy, jest tutaj potrzebne co najmniej 100 roślin. Najpierw trzeba zasłonić płot, stworzyć tło.
Graby strzyżone, tuje Smaragd, tuje Aureospicata lub inne iglaste.
W rogu wysokie ładne drzewo o odmiennym kolorze, np. bordowym lub żółtym, pod nim hortensje bukietowe lub wysokie hosty i inne byliny, alboo iglaki, zależy co lubisz.
Potem niższe piętra i kompozycje roślinne. Jeśli zależy Ci na jednej róży, to raczej posadź ją blisko furtki, wówczas stworzy podkreślenie po prawej stronei, a tak daleko posadzona, oderwana jest od rzeczywistości.
Odradzam w ogóle nawozy długo działające, a teraz to nawet za późno, będą działały w grudniu? Stosuj nawozy interwencyjne, albo normalne, nie tam żadne długo działające, one wietrzeją zanim dotrą do korzeni, dla mnie to ściema.,
Rozluźnić i napowietrzyć glebę takim czymś.
Nawieźć i wzbogacić glebę takim czymś.
Uzupełnić mikroelementami zawartymi w tym czymś.
I cieszyć się z takiego czegoś.
Czy to naprawdę jest takie trudne i skomplikowane dla pasjonatów ogrodnictwa i ogrodów?
Dziurą powinnaś przebić się przez warstwę nieprzepuszczalną, do warstwy przepuszczalnej, a na jakiej głębokości się ona znajduje, to już sprawa jaki masz przekrój glebowy.
Dziękuje bardzo.Dopiero zaczynam moją przygodę z ogrodnictwem i wszystkiego muszę się uczyć.A mam mnóstwo pytań i wątpliwości. Mój ogród to na razie taki poligon doświadczalny.
Zabieram się w taki razie za dosypywanie ziemi i nawożenie.
1 Czy warto przed tym zrobić jeszcze areacje?
2 czy wygrabić suche żółte żdźbła?
3 dosypać trawy?
Pani Danusiu przepiękny ogród.Podziwiam z zachwytem.Jest dla mnie wzorem wymarzonego ogrodu.
Ziemia "kupna" nie wiadomo na ile jest żyzna, bo w większości w jej składzie jest torf, czasem torf z nawozami...hmmm a to za mało niestety.
Ale tego nie wiem, jaką kupujesz ziemię, sprawdź jej skład.
Pieśń niesie: Nie polecam siać nawozów czyli chemii przedsiewnie, polecam użyźnić glebę kompostem lub inną materią organiczną. Od tego powinno się zaczynać, albo nawozy zielone.
Właściwie przygotować glebę.
Waldek też nie poleca siać nawozów (jak mniemam), a użyźnić glebę kompostem.
Nawet jeśli mamy 400 m2 trawnika, to moc silnika ma znaczenie, bo jeśli trawa wyrośnie za długa (po urlopie na ten przykład), albo czasem nie ma możliwości i trzeba skosić mokrą (bo leje tygodniami), to mała moc kosiarki spowoduje zapychanie się i wyrzucanie trawy (gubienie) co potem wygląda kiepsko, proponuję większą moc, jedynie dla małych trawników szerokość koszenia może być mniejsza np. 45 cm, wtedy kosiarka może będzie lżejsza.
Ważny jest też kształt noża, jak jest wyprofilowany, czasem fabrycznie jest źle, niektóre sami poprawialiśmy, wtedy wciągała trawę świetnie. Podstawą jest moc, jeśli nie chcesz "memłać" trawnika a kosić sprawnie.
Pielęgnowałam nawet 40 ogrodów w tygodniu i wiem coś o tym. Przechodziło się z ogrodu do ogrodu i kosiarki musiały dobrze kosić.
Jak będziesz kosił co 4 dni, to chwasty będą ciągle pozbawiane części zielonej, a częśc zielona asymiluje, więc przestanie asymilować, chwasty nie zawiążą nasion i ich żywot zakończy się w tym sezonie, jako że są to chwasty jednoroczne
A jak nie są jednoroczne, tylko wieloletnie, to sprawa już nie jest taka prosta i albo będziesz je eliminować mechanicznie (wyrywanie z korzeniami) albo po roku herbicydem selektywnym na dwuliścienne.
Perz (chwast) jest jednoliścienny, herbicyd selektywny na niego nie działa, ale za to nie lubi koszenia i jest szansa na jego pozbycie się w wyniku tego zabiegu pielęgnacyjnego
Na wszystko potrzeba czasu i zabiegów z głową, jeśli się nie przygotowało terenu prawidłowo.