W Gąszczu u Tess
15:04, 14 maj 2017
Dziewczyny, bardzo dziękuję za miłe słowa uznania za walkę z mrozem.
Przyznam szczerze, że nie pamiętam, bym kiedykolwiek tak wiele razy okrywała ogród wiosną. To bardzo męczące, nie tyle fizycznie, to psychicznie. Układanka puzzle z różnej wielkości płacht; kombinowanie, jak okryć, by nie połamać cienkich łodyżek czosnków (stąd namiot).
Za maszty w namiocie posłużyły pręty metalowe i aluminiowe, które też przechowuję na takie okazje.
Jola pytała, ile czasu okrywałam.
wyjątkowo mąż mi pomagał, a i tak około dwóch godzin na to zajęło.
Okrycia uchroniły ogród przed mrozem, jednak ślady mrozu w ogrodzie zostały.
Podmarzły:
- niektóre hosty;
- jeden (słownie jeden) grabek (a może buczek);
- jeden liść rodgersji;
bo nie przyszło mi do głowy, że mogą zmarznąć i nie okryłam ich.
Ale takie straty to nie straty.
liście po gradzie
na bałagan nie patrzcie w końcu budowa trwa