ponieważ w ceramicznej beczce róże nie zdały egzaminy - postawiłam na coś co powinno dać rady. I wszystko samodzielnie rozmnożone

.
Derenie z patyka ukorzeniły się wszyściutkie
Połowa patyczków wylądowała w beczce razem z maleńką brnnerą JAck Frost i z bordową dąbrówką dla kontrastu. Z tyłu dosadziłam kobeę pnącą. Jak padnie wyhoduję nową, bo już i tak za duża była do trzymania w domu.
więcej żwirku muszę dosypać.
Zimą będą fajne, czerwone patolki