Izuniu łódka dwuosobowa, drewniana z kutym oparciem. I tak popływać wśród lilii...achhh
Już znalazłam producenta. Teraz tylko gotówka i marzenie spełnione
Tylko mam stały problem z kolorem drewna w ogrodzie.
Nie lubię pstrokacizny, więc muszę coś wybrać i cały ogród będzie w jednym kolorze.
Nawet myślałam żeby zaszaleć, ale niestety tak nie potrafię. Jestem zachowawcza, monotematyczna i nudna.
Ale muszę z tym żyć
Ciągle wracam do palisandru angielskiego, ale biel też mnie korci
I bądź tu mądry...
Tutaj dla porównania dość słaba wizualizacja
Biała
Brąz, do tego białe poduchy
Lub zwariowany amarant
A może błękit
Jakie są Wasze typy?
Ja wybieram między dwoma pierwszymi, a może nawet pomieszanie tych dwóch kolorów.
Pomożecie?
Najpiękniej przebarwia się oczywiście Schloss Wackerbarth
Myślę, że ciekawie będzie się też przebarwiać Magical Noblesse. W poprzednim sezonie przeszkadzały mi plamki na kwiatach. Być może było to spowodowane tym, że pewnie była pędzona przed sprzedażą. W tym roku przekonamy się. Ale liczę na piękne przebarwienia u niej przez cały rok
Lubię też jak się przebarwia moja różowa najstarsza hortensja, której nazwy nie znam. Jest bardzo odporna na mrozy - nie okrywam jej na zimę, a kwitnie co roku bardzo obficie.
Wczoraj poszłam spać o przyzwoitej porze, to przespałam przepisowe 6 godzin i organizm się wybudził. Mam nadzieję, że Was nie obudziłam? Kiedyś mogłam spać i 10 godzin, a teraz jak zajączek, byle hałas a ja już na nogach!
Mam nadzieję, że jak zacznę częściej przebywać w ogrodzie, to mi się sen unormuje.
Szyłam poduchę na skrzynie do przedpokoju...
Może nic nadzwyczajnego ale fajnie wygląda. Chciałabym też uszyć coś na meble na taras ale meble jeszcze są w formie palet, tzn nie zrobione
Niestety wertycylioza postępowała w szybkim tempie... w zeszłym roku 1/3 korony chorowała, musieliśmy wyciąć. W tym kolejne 1/3 było już suche. RH dostana więcej światła i brzoza miejsce na przyrost...a ja mniej liści do grabienia....
Jak mówi syn Sylwii... pół szklanki pełne.
Z rozmachu katalpa tez o 1/3 skrócona... nie będę bać się ze wiatr ja znów połamie..
Tyle przekroju drzewa już było chore...to była smutna ale dobra decyzja...nie przedłużanie agonii.
I mąż w akcji..
Udało się prawie bez strat wyciąć. Jedna gałąź rh tylko się złamała...
Zaraz poszukam jaki to już był potwór.. największe drzewo w ogrodzie.. chorują ludzie, chorują drzewa i trzeba się z tym jakoś pogodzić..
Fakt w kupie siła.Fotej mało bo pogoda nie zachęca do spacerów po ogrodzie.
Czekam na słoneczko Cyknełam tyłka fotkę dla Irenki wawrzynka Wilczełyko.
Wawrzynek co roku większy i kwitnienie mocne.