Wszyscy mają już powiązane trawy. Mam wreszcie i ja
Ale jakoś pogoda nie skłoniła mnie do wiązania wstążek. Dziwnie to chyba by wyglądało. Zatem powiązałam sznurkiem. A przed samymi świętami zrobię kilka kokardek
Trawki młodziutkie, to efektu nie ma
Ale bynajmniej mi po ogrodzie nie będą fruwać z wiatrem
Dziękuję. I ja mam takie dylematy. Czyli piszesz, że nie boisz się mieć np. 7 szt. derenia jednego gatunku? To bardzo pouczające. I ja planuję taką rabatę: kosodrzewina, derenie, berberysy + wysokie trawy jakby w kółku wpisane w pasma. Na razie myślę o gatunkach a przecież powinnam to wymierzyć i narysować. Co też uczynię przed wiosną.
To jeszcze moje foty z wczorajszego wiankowania i pięknego ogrodu Kasi. Tak naprawdę to dopiero dziewczyny pokazały mi wczoraj jak się plecie te wianki, bo ja dotychczas sznurka musiałam używać, żeby mi się to kupy trzymało. A od wczoraj już umiem
Zimowy ogród Kasi
Zjawiskowe te chryzantemy
Niby zima, a u KAsi kwiaty . Nazwa wątku jest adekwatna do rzeczywistości, bo takich niespodzianek niemało
Jak mi się dziś nie chciało ... ale się zmusiłam. Poszłam do ogrodu
Było zimno, ale wytłumaczyłam sobie, że będzie coraz zimniej, a prace trzeba dokończyć. Zrobiłam różom kopczyki.
tutaj na herbacianej rabacie
I na różowej rabacie:
Moich róż Montana nie zdążyłam jeszcze osypać kompostem. Najpierw tam musiałam wypielić. I przypomniałam sobie, jak Mirelka pokazywała czosnki główkowate, moje też zgłupiały, chyba bardziej, niż u Mirelki ...
Jakieś dziwne zielsko w różach rośnie, nie mogę go wypielić, ciągle odrasta. No i czosnki miały tam cieplutko i pewnie myślą, że to wiosna. To są zeszłoroczne, których nie wykopywałam wcześniej ...
Na cegle została ziemia, bo ciężko tam wejść. Zostałam cała podrapana, pokłuta, kolce czepiały się ubrania, tragedia
Jutro tą rabatę okopczykuję, bo dziś kolce wygrały ze mną ...
Iza była ciekawa koloru w przedpokoju Niestety, nie daliśmy rady pomalować całego. Składa się z części reprezentacyjnej i pomieszczenia na wieszaki, kurtki i buty. Zbyszek wkuwał tam kabel internetowy i niestety ściana nie wyschła do zeszlifowania, zatem do następnego weekendu stoję z pracami. Docelowo w drugiej części potrzebuję ławeczkę pod wieszakami, by móc sobie przycupnąć wygodnie... Tylko jak mam powiedzieć Zbyszkowi, by ją zrobił? Chyba na razie będę milczeć, może sam na to wpadnie, hm Na razie postawię tam stare krzesło, tylko muszę siedzisko obić na nowo Dobrze, że piszę i myślę głośno, bo wczoraj znalazłam trochę lnianego materiału, fajnie na tym krześle taki kolor by wyglądał
Pisałam, że kupiłam białą Poinsecję ? Czekała na mnie. Reszta byłą czerwonych. Rok temu miałam czerwoną, do listopada, czyli jeszcze miesiąc temu miała czerwone kwiatki.
Zatem zajawka przedpokoju z poinsecją
Uwielbiamy przedmioty z duszą. Ten stolik i szydełkowa serwetka pamiętają okres przedwojenny i okupacji. Moja mama dostała od swojego taty ten stoliczek na 18-te urodziny. Potem go odnowiliśmy.
A w lustrze odbija się haftowany przeze mnie obraz. Kiedyś, jak moje oczy były jeszcze na tyle sprawne, by widzieć malutkie kreseczki
Grupę dereni pociągnę po prostu dalej. Rabaty będą poszerzane, kiedy kosodrzewina i berberysy nabiorą masy. Na razie trawnik wchodzi głębiej, niż planuję.
To rabata, którą oglądam z różnej perspektywy. Pamiętam, że w starym wątku wpadłaś do mnie, Pszczółko, kiedy opisywałam, że muszę ją zaplanować tak, by była "dwustronna".
Z tarasu widać tylko "język" brzóz ze stipą i kulami z cisa i bukszpanu. Po prawej stronie jest placyk na ławeczkę.
Pomiędzy znajduje się przejście, które dzieli ogród na dwie części.
Pierwsza, czyli przedogródek /u mnie wielkości kilkuset m2/ oraz to, co widzę z tarasu do wymienionych "języków" /kolejne kilkaset m2/ - są rabatami bardziej formalnymi, z nasadzeniami wymagającymi większej uwagi w kwestii pielęgnacji, z roślinami w miarę regularnie podlewanymi.
Druga, czyli to, co pojawia się po minięciu brzozowej i "ławeczkowej" - kolejne niemal 1000m2.
W wyniku przemyśleń i doświadczenia zebranego po 3 latach pielęgnacji pierwszej części, ustaliłam sama ze sobą, że "więcej nie zniesę" i ta druga część musi być mniej wymagająca, bardziej naturalna i zdecydowanie uboższa w ilość gatunków. Tym samym - plamy poszczególnych roślin stały się większe.
Derenie rosną teraz na łuku /za domkiem narzędziowym zwanym szopką/, ale planuję pociągnąć je dalej.
Przed nimi posadziłam kosówkę w odmianie mughus oraz berberysy green carpet. Pomiędzy nimi rozrzuciłam cisy "Wojtek" /choć nie wiem, czy to był dobry pomysł.../
Zależy jaka katalpa , bo są różne odmiany. Ja mam aurea, chyba była szczepiona, rośnie szybko, daje fajny cień. Można formować, ładnie kwitnie, rzekomo nie lubią jej komary. Wiosną ma cudny kolor. Zimą kształt konarów i wiszące "fasolki - nasiona" sprawiają, że jest ładna cały rok.
Do wad należy to, ze bardzo późno dostaje liście, jako chyba ostatnie drzewo, dopiero w połowie maja. Jako pierwsza gubi liście i brzydko się przebarwia. W zasadzie wcale się nie przebarwia, przychodzi przymrozek i w 3 dni i jest łysa. Za to sprząta się szybko, bo duże liści i liście zlatuję "na raz", więc nie trzeba co kilak dni sprzątać. Do wad należy to , że jest krucha, wiec albo osłonięta od wiatru, albo trzeba pilnować by korona nie była za wielka. Jak rośnie możesz zobaczyć na filmie "Maja w ogrodzie". Tam jest 6-cio letnie drzewo.
Niektórzy narzekają, że potrafi chorować. U mnie są gorsze drzewa jeżeli idzie o choroby czy szkodniki. Wadą jest to, ze ma płytki system korzeniowy, wiec korzenie są blisko pod powierzchnia i pije wodę.. taki pijak. Za bardzo nic nie che pod nią rosnąć, nawet trawnik muszę nawadniać bo by padł. Lawenda sobie radziła, ale niestety jak drzewo urosło to lawenda miała za ciemno.
Pomimo wad, to i tak jest to jedno z moich ulubionych drzew w ogrodzie i jakbym miała od nowa robić ogród, to na pewno posadziłabym katalpę.
I robi za fajne drzewko świąteczne... bardziej podoba mi się katalpa z lampkami niż iglaki
A tak mi rozpołowiło duże drzewo, ale żyje skręciliśmy na śruby i się zrosła Czyli wniosek prosty ..nie jest trudna w obsłudze kiedy po takim połamaniu potrafi się odbudować
Tak kwitnie, a strąki z kwiatmi ma imponujące, takie storczykowe drzewo
Wczoraj wyszydełkowałam pierwsze trzy bombki, tak, jak cottony zamoczyłam w rozwodnionym kleju i zostawiłam na noc do wyschnięcia na balonikach.
Niestety, nie wszystkie baloniki po nadmuchaniu są idealnymi kulkami. Wyszło mi jedno jajo, dwie są kulkami.
Będą na choinkę, tylko jeszcze wstążki do powieszenia. Zbyszek chciałby jeszcze kolorowe, ale ja bym chciała białą choinkę. No, może dobiorę jakiś neutralny drugi kolor, by była zgoda
Ech... zdjęłam je z kominka, ale coś nie mogę się z nimi rozstać. Są nadzwyczaj trwałe. Nic im nie dolega. Dlatego jakoś żal wyrzucić. Zastanawiałam się, czy takie małe mają w środku nasionka zdolne do wykiełkowania w moim kompoście. Wkrótce rozkroję i się przekonam
Na kominku już inne dekoracje. Dzisiaj zawisną dodatkowo skarpety