Basiu, wcale się nie cieszę, że to miejsce kanapowe wygniatam! Wolałabym być w ruchu!
Ale jak tu się ruszać, skoro leje po szybach, woda na balkonie stoi i nie nadąża spływać. W związku z tym znów dzień kanapowy!
Jedyne szczęście, że ogrodowy centymetr się skraca codziennie niezależnie od pogody!
A na ten deszczowy dzień znowu cos wesołego wstawiam i życzę wszystkim nie ustajacego zdrowia!
No co TY! Teraz przeciez kawał roboty odwalasz Zoabcz jaką super ścieżkę lesną zrobiłaś. A to tylko mały przykład ))))))
Uwielbiam takie zdjęcia. Świetnie widać w jakim tempie zmienia się ogród. Mnie zawsze ciekawi czy iglaki rosną zimą. Masz jakieś obserwacje w tym temacie?
Nie miała baba kłopotu, to kupiła sobie nasionka Z kolejnych zakupów ma dojechać m.in. tojeść, lnica i krwiściągi, a jeszcze dojdą nasiona z wymiany na innym forum.
230 g masła
400 g mąki
łyżeczka soli
4 żółtka
6 łyżek cukru
Zimne masło pokroiłem w kostkę i wrzuciłem do malaksera z innymi składnikami. Kruche ciasto wyrobiłem malakserem i schłodziłem w lodówce przez pół godziny.
Masa serowa:
1 kg twarogu półtłustego
250 dkg cukru
100 g masła roztopionego
3 całe jajka i 4 białka (które zostały po robieniu kruchego ciasta)
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 cytryna
100 g rodzynek namoczonych w cytrynówce
Sera nie mieliłem. Jajka i białka zmieszałem w malakserze, jak się napowietrzyły dodałem twaróg i miksowałem przez ok.10 minut. Dodałem roztopione masło, sok i skórkę z jednej cytryny. Dodałem rodzynki (wiem, że nie lubisz więc pomiń je).
2/3 ciasta kruchego wyłożyłem spód formy wyłożonej pergaminem i nakłułem widelcem. Podpiekłem 15 min w temp.170 stop przez 15 min. Po wyciągnięciu wyłożyłem boki formy pergaminem i wylałem masę serową. Na wierzchu ułożyłem kratkę z ciasta kruchego. Piekłem przez 1 godz. w temp.170 stopni.
Na koniec zrobiłem lukier z soku z jednej cytryny i 3 łyżek cukru pudru. wysmarowałem lukrem ciasto.
Powiem Wam ,że to z tym Mikołajem to cała akcja byłabo jako ,że mamy szkołę sportową to jest i internat... najstarsi mają tam 19 lat, ale najmłodsi ( akurat moi wychowankowie) mają zaledwie lat...13.. jeden jest nawet z okolic Lublina..potężne odległości..a oni..mali...stąd mamy na nich zawsze szczególny wzgląd
A więc ..6.12 załatwiłyśmy z trenerami ,by ich zwolinili z porannego treningu ( dyrektor nie czyta - mam nadzieję ) a więc chłopcy o 7.00 jeszcze sobie smacznie spali..pojechałam do roboty mimo tej choroby ( nie czyta ani dyrektor ani zus ) i razem z koleżankami zrobiłyśmy im nalot ci..rozespani...a tu banda dwóch upasionych na siłę mikołajów i do tego dzika anielica raban , dzwonki i przepytywanie czy byli grzeczni te ich miny..bezcenne dodam, że kupiłyśmy im skarpetki..echhhh..nie byle jakie..tak ,żeby mieli do śmiechu i na pamiątkę na przykład takie
Do dziś na wspomnienie tej akcji mam banana na ryjoku
Robiłam bawełniane usztywniane kule w tym roku.
Przybrałam tym co miałam w domu. Nie jest to może szczyt dizajnu ale i ja wolę prostotę.
Ogólnie fajna zabawa
Komoda ( ta stara ) też otrzymała nową szatę
a 10 szt to moge w przedszkolu naszabrowac, zebym tylko do czerwca nie zapomniala o nalewce. Chociaz ja raczej nie mam problemow zoladkowych, moge bigos mlekiem popijac ale R sie moze przydac czasami.
Rytla niech wiec egzamin pojdzie jak z platka a potem swietowanie az do Nowego Roku
Kasiu no wiem my w przedszkolu czapeczki produkujemy teraz
Rabata pod oknem będzie rabatą rodkową. Tak myślę, czy nie wsadzić czegoś koło sosny, co by pięło się po niej. Na tym rogu słońce jest od rana do godziny około 15.
Nie wiem, czy to dobry pomysł, a jeśli tak, to co proponujecie?