Hehe może mam niedosyt po tym sezonie. Z powodu zimnej wiosny i weekendów zajętych szkołą niewiele zrobiłam na początku sezonu. Latem udało się założyć jedną rabatę, liczyłam, że na jesień ogarnę otoczenie placu pod basen, ale nie podołałam. Trudno, zrobi się wiosną. Zostało mi już tylko sprzątanie przed zimą. A poza tym lubię pracować, kiedy już nie jest tak gorąco
Mam zadołowane w doniczkach róże. Czy mogę je tak zostawić do przyszłego sezonu? Okrywać je jakoś dodatkowo? Przysypać kompostem?
To jedna z nich, Artemis
Z gaurą eksperymentuję ostrożnie. Nie zawsze u mnie przeżywa zimę i pojawia się raczej jako "rarytasik". Sadziłam różne odmiany: białe i różowe. Z zimowaniem najlepiej sobie radziła "Whirling Butterflies" . Tak to już jest z tymi roślinami, że nie u każdego rosną jednakowo.
Od wiosny eksperymentuję z molinią. Po pierwszym sezonie szału nie wzbudza.
A rozchodniki olbrzymie, choć to rośliny gleb ubogich, rosną na tej mojej glinie nad wyraz dorodnie.
Tę najwyższą, prawie metrową, gaurę przesadzałam pod koniec lipca. Po tym zabiegu przycięłam ją do ziemi. Kołtunu w tym sezonie nie będzie, ale w poprzednich sezonach robiłam podobnie jak Ty.
U mnie nie ma sensu przetrzymywanie bylin do wiosny. Na rabatach jest tyle roślin liściastych zrzucających liście i tyle traw, że pożyteczne organizmy spokojnie znajdą dla siebie kryjówki do zimowania pod warstwą liści. Zimową ozdobą rabat są zimozieloności. Nudy nie ma.
Od lat piszę, że harmonogram prac uzależniony jest od położenia ogrodu i warunków glebowych. Wczesną wiosną gleby gliniaste są grząskie, z ziemi wyłażą cebulowe. Kiepsko się pracuje wewnątrz rabat.
U mnie bylin jest niewiele w porównaniu z drzewami i krzewami.
Listopadowa gaura Graceful White. Świetnie trzyma pion, cały czas kwitnie.
A były i ulewy zlewy i mocne wiatry.
Sadzonki nieco okrojone, dzieliłam w sierpniu na obsadzenie remontowanej rabaty.
Świetnie można ją też ukorzenić ze ściętych łodyżek, tych nie zdrewniałych.
Polecam tę odmianę bardziej niż Whirling Butterflies. Tamta już jest lekkim kołtunem
Rozchodniki wycinam, kiedy pojawia się na nich czarny grzyb. Gaura na mojej glinie jest rośliną specjalnej troski. Podobnie jak stipa jest bardzo wrażliwa na nadmiar wilgoci w obrębie bryły korzeniowej. Ten kołtun w części nadziemnej nieco zatrzymuje wilgoć nad ziemią. Taką mam przynajmniej nadzieję.
Wichury nas na szczęście ominęły. Jedyną niedogodnością był całodzienny deszcz. Padało przez kilkanaście godzin. Mimo braku silnego wiatru ogród łysieje w szybkim tempie. W pełni ulistnione są na szczęście graby Fastigiata na froncie.
Wewnątrz ogrodu czeka mnie sporo grabienia.
Ostatnie w kolejce do fryzjera są u mnie zawsze okrywowe The Fairy. Reszta już miała jakieś pojedyncze kwiatki. Ozdoba już z nich żadna.
No i nadszedł najbardziej ponury czas w życiu ogrodnika
Widoki roślinne słabną, siać jeszcze nie można Można za to grabić, grabić, grabić i, jak kto ma taką potrzebę, usiłować zdążyć z porządkami
Żeby powiało optymizmem - ZPJ w lesie
Zdjęcie już ciut nieaktualne bo od 24 godzin u nas leje, leje, leje...
Ale podobno weekend ma być słoneczny. Spełnienia tej prognozy i Wam i sobie życzę
Ależ ja lubię takie bibelotki, dzbanuszki ,flakoniki, wazoniki, amfory, doniczki...
Ta betonowa donica z rozchodnikami fajnie porosła mchem!
Biała chryzantemka też mi się podoba
Trzmielina i inne kolorowe listeczki zachwycają jesienią, funkie też swoimi przebarwieniami urozmaicają teraz ogród
Dobrze, że deszczyk nawadnia ogród przed zimą, choć teraz chciałoby się każdą wolną chwilę wykorzystać w ogrodzie, bo dzień już taki krótki. Mogłoby padać tylko po zmroku
Bardzo lubią ogrod, ciagle szukają kwiatków dla mamy i pomagają. Biegają, bawią się i grabia liście z przykazaniem dla dziadka: nie zapomnij ich sprzątnąć
Prawdziwy krzew gorejący jak fajnie, że wnuki uczą się od Ciebie obcowania z naturą, ogrodem, super
Takie doświadczenia z dzieciństwa zostają w człowieku na zawsze.