Dobra, dopiero dzisiaj pod wieczór udało mi się cyknąć fotkę telefonem ale jako tako widać
Listki są jeszcze trochę czerwone, ale już zielenieją. Jak dopiero puszczają są bordowe. Dodatkowo podpatrzyłam dzisiaj że te od słonecznej strony są już całkiem zielone a te w środku drzewka i od strony północnej mają więcej czerwieni na sobie. Także tak jak pisałam, to normalne. Ja mam czysty gatunek i tak jest co roku
Nieźle się sezon zaczyna i dobrze na przyszłość nie wróży
Dobrze, że nie zdążyliśmy założyć dachu na szałasie bo by odleciał taka była chryja
a wcześniej była próba wychowywania młodzieży i niestety muszę przyznać , że z coraz większym trudem to przychodzi, a potem jeszcze kompletnie odmienne wizje pergoli z ławeczką moja i eMa........poszliśmy na kompromis , ale nie mogę przez to powiedzieć , że mi się podobabo odbiega od podstawowej i to mocno
w bólu powstaje coś co ma trejaż przypominać
wywiozłam część darni z warzywnika, został jeszcze kawałeczek ale padłam koło 19, po czym mama poprosiła mnie o pomoc w posadzeniu róż
a potem okazało się, że ma Hakuro, której nie chce, no to ja przygarnęłam
w warzywniku przylane , że wejśc się nie da nie ma szans najmniejszych , a , że dzisiaj siałam to nasiona pewnie wypłukalo i teraz będą po całym warzywniku wymieszane równo
Jedna bramka połamana nie wytrzymało naporu wiatru i deszczu i na sęku łata pękła trzeba zrobić nową
Ale chłopcy dzisiaj byli niemożliwi więc zapracowali sobie na taką karę
Rów szumi jak potężna rzeka , mół płynie i ziemia z pól i wszystkie nawozy i nasiona
Jeśli będzie powtórka z rozrywki to wyleje i zabierze moją korę i trocinki
tu już opadło jakieś 15 cm, ale w przepuście się nie mieściło wcześniej
Dawno tak nie było
To teraz zapodam wam fotki z dzisiejszego dnia , ale od tyłu czyli od tego co było na końcu a była burza i to okropna z ulewą , na szczęście bez gradu bo chyba musiałabym majówkę odwołać
no top na końcu była tęcza i to podwójna
ta kępa drzew to dawny cmentarz cholerny
taki był powrót do domu
a wcześniej
powalone ostróżki na szczęście nie na tyle duże , żeby połamało, ale leżą
Iza, melduję, że jeżówki się wysiały w ilości masakrycznej.. muszę niestety tam trochę uporządkować na rabacie, ale nawet kopiąc nie jestem w stanie wszystkich siewek zniszczyć.. niestety jeszcze mają 3 mm.
Dziś wreszcie podziałałam w ogrodzie.. .. i gdzie stanęłam tam jest coś pilnego do zrobienia .. rzucałam się jak wesz .. ale trochę zrobione, oczywiście deszcz (ulewa) i burza wygoniło z ogrodu... przelało mnie na wylot, ale musiałam posadzić to co wykopane.
Skosiłam cały trawnik, na drugi raz muszę włączyć Endomondo i sprawdzić ile kilometrów nabiję.. bo na ok to 10 km na pewno robię.
Mąż wieczorem jeszcze mi zdążył zdjąć darń pod poszerzone rabaty... tzn część gdzie będą piwonie (więcej się nie dało bo zlewa).
Wycięłam od cholery krzaków z berberysa i ognika.. bo nie dało się już przejść za choinki by zdeponować darń z poszerzanych rabat..
Zrobiłam ok 60m kantów, pielenie tu i tam.. gdzie gorzej
Przesadziłam 4 wielkie ciemierniki, za ładne by tkwić w krzakach (jeszcze 4 się zostały do przeprowadzki.
Przesadziłam 4 rozplenice, i na nowej rabacie idzie kanalizacja.. posadziłam, ale czy będą rosły nad rurą to nie wiem.. Jak będą grymasić to posadzę seslerie..
Posadziłam jednego miskanta i 2 prymulki...
I od 12 do 20 czas zleciał raz dwa..
I piękna chmura burzowa.. i wycinarka do darni na nowej rabacie Będą piwonie koło grujecznika