Magarku, ale mi miło. ♥️
Staram się ułozyć rabaty tak, żeby o każdej porze roku coś kwitło.
No co ja zrobię, że lubię kwiaty?
Lidziu, ♥️
Możliwe, że przez to, że ogród mam osłonięty, praktycznie z każdej strony.
No i sadzę na gęsto
Ja zaczynałam swoją przygodę z ogrodem od zbierania roślin, nie od kompozycji.
Uwielbiałam buszować po szkółkach i kupowac jakieś wynalazki.
Oczywiście, większość nie przetrwała moich eksperymentów, bo jako nowicjuszka nie zwracałam uwagi na stanowisko i glebę.
Niestety nadal kupuję rosliny, które nie chca u mnie rosnąc, bo zauwazyłam, że poprawiła się struktura gleby i sadzę w innych miejscach?
Chociaż nadal cyklameny wiosenne nie chca się zadomowić.
Ale lubię próbować.
Lucy, masz lepszą ziemię niż moja.
Może dlatego. Ja próbowałam kilka razy.
Teraz skusiłam mnie niezbyt wysoka cena.
Dlatego stwierdziłam, czemu nie?
Rododendrony rosną w kącie, osłoniętym przez tuje. Nie są wysokie, więc chyba to im tam pasuje.
U Was zazwyczaj chłodniej o tej porze roku. Może dlatego?
Vita, nie mam pojęcia jakie kupiłam. Były bez podanych nazw. Podejrzewam, że to były te najpospolitsze.
Skusiła mnie cena. Jesli okaże się, że przetrwają, może wtedy kupię inne. Podobają mi się przede wszystkim trójlisty.
W Przypkach jak zwykle było super.
Nie byłam tam jeszcze o tej porze roku. Niby niewiele roslin teraz, a mimo wszystko zawsze coś można wypatrzeć.
Na pewno pojadę jeszcze
Aniu, to jest mukdemia. Kwiatki ma niepozorne, ale jesienią liście pieknie sie przebarwiają.
Pooglądałam startującą tarczownicę, zrobię swoim zdjęcia
Ale przed tym wypielonym kawałkiem chylę czoło, wygląda wyśmienicie.
Podobają mi się te lekarski pierwiosnki, u mnie równie chętnie rosną i się sieją. Są urocze i niekłopotliwe bo znikają na lato. Fajnie, że je masz
Tawuła Arendsa jakaś wyrywna, czyżby dostała więcej kompostu
Gosiu, jeśli rosną u Ciebie brunerki mogę Ci zbierać siewki...
Onoklea to u mnie "hit" gdy widzę ją u Ciebie ja mam wciąż ledwo jedna sadzonkę, próbowałam dzielić.
A bodziszki uwielbiam, rzeczywiście mają swój czas na start. Obczajałam to w zeszłym roku. Najpierw korzeniasty, potem wspaniały, bo kwitnie już w kwietniu, ale w tym roku ma opóźnienie pogodowe bo zimno. Na pozostałe trzeba dłużej poczekać chyba są ciepłolubne
Kasia, wiem, że straszna nędza, ale to były pierwsze nasadzenia, nawet nie ukończone.
Rok później skalniak wyglądał już tak:
Nigdy potem już nie wyglądał tak dobrze. Większość roślin zginęła, zostały tylko floksy szydlaste, trochę rozchodników i rojników.
Co roku wiosną sporo przy nim pracuję - oczyszczam, dosadzam. I większość z tych roślin ginie. W zeszłym roku sadziłam na nim szarotki alpejskie i goździki. Zniknęły bez śladu. Albo je zeżarło albo zostały skoszone. Albo zdechły, bo całe lato nie podlewałam, bo mnie nie było.
Takiej wiosny nie pamiętam. Wyszłam dzisiaj do ogrodu, cały zasłany brzozowymi gałęziami. Mam trzy wielkie brzozy w obrębie ogrodu. Wczoraj wiało tak, że bałam się aby nie zwaliła mi się któraś na głowę. Wszystkie rosną na zboczu, a wiadomo, system korzeniowy mają płytki. Sporo strat po przymrozku, a ma być jeszcze kilka takich dni. Szkoda roślin, wszystkich nie sposób zabezpieczyć.
Ogarniałam sadzenie, najpierw ratowałam skalnice, jakoś nie mogę im znaleźć dobrego miejsca. A skalnice śliczne, chociaż dokładnie nie wiem jakie
Ta wymagała już natychmiastowej interwencji, a druga wysadzenia z donicy na rabatę.
Posadzić też musiałam prusznika, miał tak suche podłoże ze szkółki, że musiałam go co dzień podlewać, a szkoda byłoby stracić, bo niebieski, bo niebieskiej donicy I może posiedzi w niej kilka najbliższych lat? Przesadziłam też już drugi raz sadzonki pomidorów, które kupiłam w swoim ulubionym centrum. Miewają tam całkiem ciekawe odmiany, kupiłam dwie sadzonki, bo resztę mam zamówione i czekam w maju ma przesyłkę. Werandują sobie pomidory z innymi wysiewami, póki co
Ala, czy te, nawet podświetlone przez słońce młode liście, wyglądają jak jasno-miedzianoczerwone? Dla mnie nie. To lamarckie, może jesienią zakwaszę im podłoże? Podobno lubią, może to wpłynie na zabarwienie młodych liści wiosną? Tak bardzo mi na tym zależy
Te to pewnie świdośliwy gładkie, teoretycznie też powinny mieć inaczej wybarwione młode liście.
W tym sezonie pozostaje cieszyć się owocami i przebarwiającymi się jesienią liśćmi
Jeszcze chciałam pokazać czarcikęsa. On tak rozkłada się na boki i te pędy leżące na ziemi się ukorzeniają. Porobiłam sobie trochę sadzonek z odciętych łodyg, a teraz widzę, że spokojnie mogę go odkopywać i przesadzać. Tylko pewnie mu trzeba przeznaczyć odrębne poletko, bo zjada sąsiadów.
I jeszcze raz kwitnące czereśnie. Na drugim zdjęciu u mnie. Aż szkoda, że to dzikie. Ale moje drzewka czereśniowe mają po 10 kwiatków.
I tak dotarliśmy do końca przechadzki po mojej łące.
Plewię i przesadzam w dalszym ciągu.
Dodatkowo w sobotę wkopałam rynny, żeby tak nie odstawały. Przy okazji wykopując całą taczkę tojeści orszelinowej, z której zrobiłam dwa poletka na dolnej łące. I podzieliłam wielką kępę irysów syberyjskich, którym też znalazłam nowe miejscówki. I nawet zdjęć nie zrobiłam, bo musieliśmy wracać.
Teraz majówka, więc znowu coś podziałam jak pewnie większość z nas.
I chciałam pokazać, że cierpliwość popłaca. Tyle ciemierników wyhodowanych z maleńkich siewek już kwitnie. A następne pokolenie maluszków w sobotę posadziłam. Tylko jeszcze nie oplewione.
Róże Super Exelsa całkiem nieźle przezimowały.
Róża Frühlingsduft też całkiem dobrze, może w tym roku doczekam się kwiatów, bo jeszcze nie kwitła u mnie.