Ewo, od dzisiaj znowu funkcjonuję w przydomowym gąszczu, przynajmniej na jakiś czas
Po powrocie z nóg zbiła mnie 10stopniowa różnica temperatur. Na szczęście ostatnie kilka nocy było deszczowo-burzowych i nie widać za bardzo zmęczenia roślin. Na pewno pomogło też mocno niekoszenie murawy. Mężaty spróbował ją dzisiaj ogarnąć, ale sprzęt przegrał walkę z wysokością (mam nadzieję, że jutro po dokupieniu zepsutej części uda się murawę ujarzmić).
Tu fragmentarycznie po i przed koszeniem - busz, busz, busz