Wczoraj trochę podziałałam w ogrodzie, ale niedużo, bo mi się nie chciało

.
Posadziłam landynkową azalię i małego rodka impeditum. I jedną dalię. To się wysiliłam.
Siedziałam sobie przy rabacie leśnej wśród paproci i obserwowałam ptaki. Leśna to ostatnio moje ulubione miejsce w ogrodzie - przynajmniej zanim zaczną się komary (cień = komary, niestety).
Jakoś tak przed 17 zaczął padać deszcz, więc się przeniosłam pod domek ogrodnika. I tak zleciało moje wczorajsze ogrodowanie.
Następny wyjazd - w środę.
Młode szpaków już są na tyle duże, że wyglądają z dziupli.