Skąpana w słońcu
11:23, 19 sie 2015
Aniu, wracaliśmy przez Łańcut.
Ja nie lubię stacjonarnego odpoczynku. Szybko się nudzę w jednym miejscu. stacjonarne wczasy to miałam jak dzieci były małe i musiałam siedzieć z nimi nad morzem. Po trzech dniach byłam chora, reszta wczasów to była męczarnia. Jak córki dorosły i mogły już jeździć same powiedziałam mężowi, że teraz to tylko zwiedzanie. Nie chciał więc na pierwszą objazdówkę zabtałam starszą córke. Na nastepne już ze mną pojechał. Bardzo mu się to spodobało i teraz już tak mamy.
W piątek byliśmy u Ciebie, w poniedziałek był powrót i zrobiliśmy około 1200 km
Najbardziej podobało mi sie jak jechaliśmy do Bezmiechowej. /tam mieści się szybowisko i jest wspaniały punkt widokowy. Jadąc pod górę stromą, kręta drogą widnieją napisy o obecności niedźwiedzi i ich gawrów. Zaraz sobie wyobraziłam jak wychodzi z tej gęstwiny na drogę i idzie w naszą stronę, wyciąga łapy i............ konsternacja, przedstawic mu się z imienia, czy nazwiska.
Niestety było pochmurnie i była słaba widoczność