Lecę w kulki...
21:49, 07 gru 2012
Danusiu, gdzie tam przygotowana...to był żywioł....
Ja w tym dniu wróciłam z dość dalekiego wyjazdu...miałam półtorej godziny na podanie chłopakom obiadu i spakowanie rzeczy do wiankowania...
A fartuszki...no cóż...złapałam co pod ręką....
Fartuszek...rzeczywiście w bardzo naszym czyli ogrodniczym guście...
A zdjęcia robiłam sama...a tam gdzie ja na zdjęciach...robił mi mój M...
Fartuszek Anity...bardziej w włoskich klimatach...oliwa i te sprawy...
Nie udało mi się kupić dla niej takiego samego...szukałam...ale nigdzie nie ma...