Chaos oswajany
13:12, 17 maj 2017
Tess, Poli, bardzo Wam dziękuję. Sama mam podobne wątpliwości. Cieszę się, że jak mi coś zgrzyta, to ma to też potwierdzenie u Was
Poczekam jeszcze, może Toszka coś podpowie, i zajrzę do Asi, jak radziła Polinka.
Myślałam, żeby na tej ścianie dać szpaler hortensji być może z ML. Same gracki, mimo, że zgadzam się, że widok byłby obłędny, jakoś mnie w tym miejscu nie przekonują. Ja chyba na razie za bardzo kwiatkowo-romantyczna jestem. Pomyślę jeszcze, może by dać gracki od sosny, dalej polecieć z hortensjami. Mam tam też w tej chwili fragment rozchodnikowo-rozplenicowy, jak u Zety, dla którego muszę znaleźć gdzieś miejsce.
Lewy róg, to róg szczęścia małżeńskiego
Rośnie tam mężowska sosna i brzoza, których eksmisja groziłaby mężowskim fochem nie chcę sobie nawet wyobrażać, jakiej wielkości, wiec godzę się z takim stanem i staram się jakoś je wkomponować. Może nie będą straszyć
Myślałam, żeby na tej ścianie dać szpaler hortensji być może z ML. Same gracki, mimo, że zgadzam się, że widok byłby obłędny, jakoś mnie w tym miejscu nie przekonują. Ja chyba na razie za bardzo kwiatkowo-romantyczna jestem. Pomyślę jeszcze, może by dać gracki od sosny, dalej polecieć z hortensjami. Mam tam też w tej chwili fragment rozchodnikowo-rozplenicowy, jak u Zety, dla którego muszę znaleźć gdzieś miejsce.
Lewy róg, to róg szczęścia małżeńskiego