Ja mam nie dzielone Caradonny, bardzo długo, dziesięć lat na pewno. Właściwie to siewki od dwóch, czy trzech roślin matecznych. Chyba nie są krótkowieczne, nie wiem jakie mają wymagania, może na bardziej wilgotnym stanowisku są żywotne dłużej? Twój pomysł na sadzonkowanie jest bardzo ciekawy, szybko można mieć ich dużo, tylko problem z upilnowaniem sadzonek zielnych.
Ostatnio też obserwuję masy wieczorników, przy drogach, zastanawiam się skąd się wzięły? Może pouciekały z ogrodów?
Spróbuj poczekać na siewki, albo zbierz nasiona i wysiej do doniczki. Caradonna dobrze powtarza cechy w siewie. Nie widać różnicy między odmianą a siewką. Ja już muszę wyrzucać, pomimo, że wycinam kwiatostany po przekwitnięciu. Piękna wisteria, już widać jej potencjał
Cudowne, dobre dla nich znalazłaś miejsce i odpowiednio zadbałaś . Moje po przesadzaniu dwa lata temu ledwo się zebrały, himalajskie mają tylko dwa kwiaty. Muszę nadrobić
Na Sibeliusie widzę już jeden kwiatek, na fotce podobny do mojego kolor, jak go oceniasz?
Po zimowych solidnych opadach śniegu i wiosennych deszczu oraz manewrowaniu po drodze ciężkiego sprzętu byliny i trawy na przedpłociu straciły wigor. Kocimiętki zalewała woda, trawy częściowo wygniły. Część roślin wgniotły koła pojazdów. Chwilowo jest jak jest. Przy ambrowcu dobrze sobie radzą irysy bródkowate i syberyjskie. Rosną na nieco podwyższonej miejscówce.
Bożenko, to skojarzenie z kieratem albo orką na ugorze.
A dzień świstaka też mogę uznać za swój dzień. Wydaje mi się, że zrębkowałam, a górka gałęzi wciąż jest długa i szeroka.
Dzisiaj dzień lenia! Tak dla odmiany. Od rana do 14 padało. Chwilami intensywnie.
Bardzo potrzebny był ten deszcz.
Kilka dni temu w ogrodzie zamieszkał kret, który niestety upodobał sobie wiejską...dzisiaj naliczyłam 15kopców Nie bardzo jestem w stanie coś z tym zrobić, pod kopcami poznikały młode sadzonki jednorocznych wszelakich, dalii boję się ruszać, ale też obsypane są ziemią. Uchował się jak na razie fragment rabaty pod czarnym bzem - czyżby jego zapach odstraszał krety? Żeby nie było tak marudząco na koniec, to wstawię jeszcze kwitnące melony. Na razie to meloniki, ale liczę, że jeszcze urosną
Przyjemnego weekendu
Pierwsze kwiaty pokazała też Elisabeth Oberle, bidulka zmaltretowana przez ostatnie przymrozki.
Orienta Djamila cały czas czaruje, chociaż mocne słońce niestety przypala jej kwiaty. Niestety chyba będę musiała zmienić jej miejscówkę.
Z nowego drzewka też się cieszę. Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy, że kolor liści może mieć tak duży wpływ na odbiór ogrodu. Tknęło mnie, kiedy bordowolistny perukowiec wydał mi się okropnym ponurakiem, a przecież to w sumie piękny krzew.
To przeładowanie jest wynikiem zakupu mikroskopijnych sadzonek. Zupełnie nie miałam wyobraźni i wiedzy, że rośliny rosną tak szybko i bujnie.
Oswajam nowy widok. W tym sezonie pewnie będzie straszył raną po operacji.
A na wirażu rozbuchały się piwonie. Próbowałam je dzielić, ale nowe sadzonki produkują tylko drobne listki. Głębokości sadzenia dopilnowałam. Muszę teraz zwrócić uwagę na wilgotność i zasobność składników pokarmowych.