Po prostu było świetnie, jak zwykle z ogrodowiskiem
Nie forsuj -brzmi jak dobra rada i prośba- Alinkoja spokojna kobieta jestem....do czasu
Nie zdążyłam niestety Twojego wpisu poczytać wcześniej i się sforsowałam z lekka
Tak dobrze myślisz.
M. będzie wiedział
masz pewne jak w banku, pojedziecie na krótką przejażdżkę
A ja darń wrzuciłam za tuje( zielonym na dół!!!)
bo pies tam zdeptał ziemię do betonu.
I tak sobie sprawę rozwiązałam.
Chyba do ziemimam jeszcze w wodzie
A dla Was dziewczyny zdjęcia z mojej dzisiejszej pracy
Tam na końcu przy kompostowniku została jeszcze darń do zerwania- to jutro
A w środę posadzę hortensje
Pogoda jest obłędna na takie prace
Aniu to jej pierwsze tłoczenie, potem jest wyższa, to dość spora róża, ale cudna. Nie można koło niej obojętnie przejść i pachnąca. Kupowana jeszcze w czasach, w których nazwa, mrozoodporność nie miały dla mnie większego znaczenia. Przypuszczam, że jest to Chippendale Tantau...w tej szkółce, w której kupowałam są praktycznie same róże Kordesa i Tantau....
Szukałam jej jakiś szczególnie indywidualnych zdjęć i mało znalazłam, ale masz. Ciekawe jest też to, że ma kwiaty morelowe i różowe, nieraz jeden kwait jest w połowie morelowy, w połowie różowy...pamiętam, pokazywałam takie zdjęcie, teraz nie mogę znaleźć...
jeszcze różanka pod koniec czerwca ub.roku...z Alchymistem w roli głównej, wieczorem
Ciekawe jak to będzie w tym roku z lawendzią wyglądać...