Zakwasy, to byłoby to, po takiej robocie. Ale siły już nie1 te. Planowałam szybciej i więcej, ale niestety dojechałam tylko na pół planu. Reszta jeszcze czeka.
Ale już widać, że ktoś w mym ogródku pracuje.
Zdjęć nie mam. Nie było kiedy robić.
Dorotko, tego deszczu, to nie było za dużo. Rozsypałam na trawnik nawóz myśląc, ze deszcz go rozpuści. Musiałam jednak wyciągnąć węża ogrodowego i mocno podlać.
Skoro podwiązujesz, to na pewno nic się nie uszkodzi. Będziesz miała romantyczny zakątek.
Owady zapylały kwiatki, uwijały się te kochane pszczółki, aż je było widać i słychać. Potem zmęczone licznie korzystały z dobrodziejstw oczka wodnego.
Alicjo,niestety budki wiszą puste, nikt nie chce się wprowadzić. Zapewne te szkodniki ogrodowe robią dużo hałasu i to przeszkadza ptaszkom.
Zdecydowałam się na wkopanie kastr z malinami do ziemi. Do tej pory stały luzem i ziemia szybko wysychała. Mam nadzieję, że ten zabieg poprawi im warunki. Miałam trzy odmiany, ale dla mnie najsmaczniejsza jest odmiana Laszka. Do tych pustych muszę ją dokupić. Sadzę tylko maliny letnie, bo te jesienne nie wszystkie zdążą zaowocować.