Nigdy nie wysiewałam z nasion. Nie mam również sukcesów z ukorzenianiem sadzonek pędowych
wiosną. Zawsze jakaś zgorzel się wdaje. Co innego latem.
Dlatego przetrzymuję mateczne z roku na rok. W tym roku radykalnie je odmłodzę, poprzez wycięcie
wszystkich najstarszych pędów u nasady. I przytnę pozostałe , jak zawsze. Z tego przycięcia jest dużo sadzonek, na które zawsze mam chętnych. 6 donic matecznych, to 6 wielkich bukietów na tarasie już od maja.
Zauważyłam, że gdy w sezonie złamie się jakiś pęd, to można go wetknąć do doniczki i bez żadnych ceregieli z łatwością się przyjmuje, rośnie i przed jesienią zdąży zakwitnąć.
Mam tylko jeden kolor.