Po mokrym, deszczowym tygodniu, dziś zaświeciło słońce. Dzięki temu:
- zerwałam wszystkie jabłka z jednej jabłonki i 1/3 z drugiej
- pograbiłam liście w sądzie
- przygotowałam wreszcie paczki z irysami i piwoniami dla Tarci
- posiedziałam na słonku
- porozmawiałam z Hanią.
To był naprawdę udany dzień, pomimo bolącego kręgosłupa
Skończyłam też to miejsce dosadzając hakonki i cebulowe. Teraz obwódka uspokaja całość dwie skrajne hakonki są mniejsze ale urosną, razem jest siedem jakby nie były widoczne
Dziś była piękna pogoda i była kolejna wyprawa
Tym razem Truskolas, ale od strony wsi Nagórnik, czyli od tyłu.
Trochę podjechaliśmy samochodem, a potem szliśmy wzdłuż góry.
Te skały są u podnóża Truskolasu, w Przełęczy Domanowskiej.
/chętnie przygarnęłabym tę paprotkę/
Iwonko, aż tak o sobie nie myślę...ale staram się jak mogę i z różnym skutkiem to wychodzi Ciągle wydaje mi się, że mam za mało czasu na wnuki i ogród. Zresztą na wszystko inne też, zbyt wiele rzeczy chciałabym robić, bądź uczyć się robić, a mam wiele obowiązków koniecznych i czasu na wszystko braknie... albo nie potrafię się odpowiednio zorganizować
I jak to eM mówi : w nocy śpisz i Ci się zbiera!
Ale cieszę się, że komuś podobają się moje twórcze działania, bo nie wszyscy to doceniają i rozumieją...Czasami sama się zastanawiam dlaczego mnie cieszy np. taka wystawka różnych rupieci
Dziś zrobiłam fotkę Schneekusschen z myślą o Tobie. Mała, pierwszy tej miniaturki u mnie, ale wariat! Pączków naprodukowała. No i kawałek przekwitającej widać - wtedy łapie różowe kropki.
Zwierzaki były pod dobra opieką, ale własne "panki" to "inna inszość". Wszystko wróciło na swoje miejsce i toczy się w stałym rytmie.
Jesień w ogrodzie rzeczywiście daje popis, ale jednocześnie przypomina, że coś tam jeszcze trzeba przed zimą podłubać w ogrodzie. Przed wyjazdem rzutem na taśmę zebrałam plony z warzywnika i z sadu. Rzadko wyciągam taczkę, ale tym razem była niezbędna.
Najbardziej obrodziły dynie i buraki. Selery w tym sezonie są ciut mniejsze, ale to z mojej winy. Zaniedbałam drugie odcięcie korzonków bocznych i odsłonięcię bulw. Marchew tradycyjnie jest taka sobie. Ciężka glina jej nie służy. Zostawiłam (po przycięciu) na zimowanie w gruncie pory. Na rabatach warzywnych został też jarmuż, pietruszka naciowa i buraki liściaste. Te ostatnie tak ładnie wyglądały, że szkoda było je likwidować.
Odcięte liście i nać rozrzuciłam i przekopałam z glebą. Dodałam trochę kompostu i końskiego obornika.
Warzywnik jest już w zasadzie gotowy do zimy. Zostało tylko posadzenie zimowego czosnku.
A dzisiaj wykorzystałam słoneczną pogodę i przygotowałam sad do zimowego snu. Opryskałam wszystkie drzewka owocowe 5% roztworem mocznika. Porażone rdzą liście gruszy też spryskałam, zgrabiłam i zapakowałam do worów na odpady. Teoretycznie powinnam je spalić, ale palenie liści jest zabronione. Mam nadzieję, że mocznik zlikwiduje część patogenów grzybowych. Okancikowałam i wypieliłam ziemne otoczki wokół drzewek i wysypałam je kompostem. Pracowało mi się bardzo przyjemnie.
U mnie kolorów w ogrodzie pełna gama Nie wiem które lubię bardziej, więc mam ich wiele. Próbuje je tylko tak łączyć i rozmieszczać, by nie mieszały się wszystkie razem.
Tak pięknie przebarwia się żylistek, a przymrozek obrzucił każdy listek ściegiem owerlokowym
Agnieszko Jurajski jak zwykle zachwyca a jesienne fotki piękne.
Powiedz mi co to za roślina na tym zdjęciu? Nie mogę rozpoznać co tak ładnie na biało kwitnie
Ula, dziękuję Również pozdrawiam. U mnie przedsmak zimy. Na szczęście krótkotrwały
Ale dalie zmroziło, begonie, hosty, coleusy i inne wrażliwce też. Na warzywniaku kilka pozostawionych niedojrzałych papryk też ścięło.
Karpy wykopane prawie wszystkie, zostały jedynie doniczkowe na tarasie. Towarzystwo suszy się i czeka na przeprowadzkę na strych.
Po daliach zostały już tylko zdjęcia i kilka suszonych maluchów. W przyszłym roku koniecznie muszę ich więcej zrobić. Kilka wcisnęłam już do wianka, czekam na resztę i dla lepszego efektu muszę jeszcze tasiemki z rafii wymienić na inne kolory.