Róże, kwiaty to wszystko można, posadzić dbać i mieć,
ale przeżyć budowę, zaplanować i realizować, to wie tylko ten kto to przeżył,
Piękne zdjęcia, wspomnienia, wracające przeżycia i emocje.
Czy gdybyś miała zacząć jeszcze raz, to zrobiłabyś to z ochotą czy z obawami, i tak samo czy zupełna zmiana.
Pozdrawiam serdecznie i Buziole.
Jako, że fachowo zapodałam kilka nazw.. to teraz mogę pomiszungować po swojemu
Moje tawuły w tym roku są do d.... ale pokazuję Izie jakie mam... mam gdzieś jeszcze ale zarosły.. i trzeba poszukać.. ale były chyba różowe...
Ciemnobordowa
Majtkowy róz (majtki po praniu w "beleczym" i wysłużone)
Widać czerwoną i biała...zarosły, chorowały i są mikrusy z wiegaśnych...... bo mi też padają rośliny, chorują itp itd.... ale jaka opieka takie i efekty......
Kindzia... pogoda.. suszy teren..... będziesz mogła sadzić..... ale zapowiadają u nas codziennie burze... szlag mnie chyba na pogodę trafi.
Lelije Te już z gruntu i nie przyspieszane doniczkowo, bo rosną u mnie dłużej....
LANKON cytat ze strony Lilypolu
Chociaż lubię intensywne kolory, to ta lilia tak mi sie rok temu spodobała, że jesienią dokupiłam i dosadziłam dodatkowe 2 szt. (tamte już dano przekwitly bo były z "doniczki", a te po 2 zimach w gruncie Przerosły mnie...
O jeżżżżżżżuuuuuuuuuuuuuuuuniuuuuuuuuu!!!!! 5 dni bez internetu, telewizji i telefonu - dosłownie już mi się mózg zla(n)sował!!!! Rachunki zaległe popłaciłem, bo by mi jeszcze prąd odcięli.....Wtedy żylibyśmy jak Amisze
Za chwilę postaram się odpowiedzieć na Wasze pytania, prośby, wnioski i zażalenia - o ile takie wystąpią
A wracając do piąąątku - a właściwie soboty Imprezka się udała - i to jaaaak O wiele lepiej się bawiłem niż na swojej 18-tce O czwartej nad ranem już byłem w łóżeczku Jak rano Mama z Babcią weszły do domu to doznały szoku......Bo w dwie godziny perfekcyjnie posprzątałem dom i nie mogły wyjść z zachwytu, że dom tak wygląda po przyjęciu tylu ludzi
W niedzielę wybrałem się do Krakowa po pieska i na wyprzedaże, ale jeszcze słabo.,....W końcu dziecko wyprzedaży jestem Jeszcze tydzień, dwa i wszystko będzie na -70% - a moja lista "MUST-HAVE" się wydłuża Po południu spotkałem się z Sylwią i podarowała mi żurawki.....Ale one śliczne!!!! I jeszcze jak duuużoooo - (nie) dziękuję Ci Sylwia przepięknie jeszcze raz
A wracając do pieska - a właściwie suczki - jakieeee to słodkie!!!! I mieści się w dłoni
Odwyk Szalona był wczoraj... a rano zaspałam... wiec też wpadłam na chwilunię.. z dzisiejszymi fotkami.....
Bo historia lotosu mu mieć teraz codziennie swój epizod i zapis.. tak z kronikarskiego obowiązku..
absoluttnie się nie gniewam, przecież piszę że mi się nie widzi to jedyna rabata na kórej nie zrobiłamm nic...
powinno być tak
ale mój M nawet słyszeć nie chce bym zniszczyła zawijasy...pozatym dokładnie tak się nie da bo przy brzegach koski panowie brukarze pozwolili sobie zrobić soooolidną betonową podbudowę i nic przy krawędzi nie da rady wsadzić.
Moje najwyższe mają całe pół metra... tak zabiedziłam, ale wyhodowałam z nasionek.. i zaczyna kwitnąć.. wypierdek mamuta.. ale ona jeszcze pokaże Tak mimo woli